prasaosenacie.htm

 

NASZ DZIENNIK Środa-Czwartek, 2-3 maja 2002, Nr 102 (1295)

Macierz wszystkich Polaków

Przyspieszenie repatriacji Polaków z Kazachstanu, podjęcie rozmów z najwyższymi władzami USA w sprawie uregulowania statusu nielegalnie mieszkających za Oceanem naszych rodaków to sprawy, które jak najszybciej należy rozwiązać. O tych i innych problemach Polaków z zagranicy mówili we wtorek uczestnicy debaty polonijnej, która odbyła się w Senacie.
Rząd za wszelką cenę chciał pokazać się jako opiekun Polonii. Nie wspomniał więc o olbrzymich trudnościach, jakie mają krajowe organizacje (Wspólnota Polska, Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie) wspomagające Polaków za granicą, w uzyskaniu środków finansowych. Roztoczył za to wizję programu dotyczącego polityki państwa polskiego wobec Polonii, który ma być gotowy do wakacji. W szumnych zapowiedziach rząd zadeklarował się, że będzie m.in. działał na rzecz zapewniania Polakom za granicą praw mniejszości narodowej, wspierał działalność gospodarczą Polonii i podtrzymywał współpracę biznesową miedzy Polakami za granicą a Polakami w kraju.
Władze w Polsce, mimo wielu deklaracji rozwiązania problemów, z którymi muszą się zmagać nasi rodacy, nie podejmują konkretnych decyzji, aby je rozwiązać. Prezes KPA Edward Moskal zwrócił uwagę na brak inicjatywy ze strony polskich władz, która doprowadziłaby do uregulowania statusu wielu tysięcy Polaków mieszkających nielegalnie w USA. - Rzeczpospolita powinna się upominać się o tych, którzy, zachowując w sercu Polskę, są od lat "zawieszeni w powietrzu", odcięci formalno-prawnymi barierami od Polski - mówił prezes. - Konieczne stają się rozmowy na ten temat, stwarzające ewentualność prezydenckiej amnestii na najwyższym szczeblu międzypaństwowym, pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi - dodał. Powołał się na przykład Meksyku, którego prezydent upomina się w Waszyngtonie o uregulowanie statusu emigracyjnego swoich rodaków nielegalnie przebywających w USA.
Prezes Związku Polaków w Kazachstanie Jan Zinkiewicz mówił o stale pogarszającej się sytuacji naszych rodaków w tym państwie - odsuwaniu od urzędów i stanowisk. - Ludność nierdzenna, w tym oczywiście Polacy, staje się elementem niepożądanym, eliminowanym prawie ze wszystkich stref życia politycznego, ekonomicznego i kulturalnego - powiedział prezes.
Niepokojącym zjawiskiem jest to, że Polacy, opuszczając Kazachstan, tylko w niewielkim procencie wracają do kraju swych przodków, raczej wybierają inne państwa, np. Rosję. Jednym z powodów tej sytuacji są trudne do spełnienia warunki, jakie stawia ustawa repatriacyjna. Zinkiewicz wyraził nadzieję, że parlament znowelizuję tę ustawę, co będzie skutkowało przyspieszeniem repatriacji. Jak wyliczył Związek, przy obecnym tempie powrotu Polaków do Ojczyzny - kilkadziesiąt rodzin rocznie - ostatni Polak wróci do kraju za 2 tysiące lat.
Senat we wtorek przyjął uchwałę, w której określił cele polskiej polityki wobec Polonii. Zadeklarował dążenie do zapewnienia Polakom za granicą praw mniejszości narodowej, rozwijanie ojczystego języka i promowanie polskiej kultury. Za przyjęciem uchwały w sprawie polityki państwa polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą głosowało 65 obecnych na sali senatorów. Żaden nie był przeciwny, żaden też nie wstrzymał się od głosu. W myśl definicji zawartej w uchwale Polska jest "Macierzą wszystkich Polaków, a także rozsianych po całym świecie, stanowiących Polonię, grup etnicznych polskiego pochodzenia powstałych w następstwie masowej emigracji ekonomicznej, wychodźstwa politycznego i deportacji. Dotyczy to również wszystkich skupisk Polaków, które w następstwie zmiany granic znalazły się poza obszarem państwa polskiego". Senatorowie zapisali w uchwale podziękowania dla Polonii, jako dla tej, która dążyła do wolności, suwerenności i sprawiedliwości społecznej, a także kultywowała polską historię i tradycję poza granicami kraju.
DP, DaP

W sobotę opublikujemy pełne wystąpienia wygłoszone podczas debaty polonijnej, m.in. Edwarda Moskala, prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, i Jana Zinkiewicza, prezesa Związku Polaków w Kazachstanie.

NASZ DZIENNIK Sobota-Niedziela, 4-5 maja 2002, Nr 103 (1296)

DEBATA POLONIJNA

Bronimy dobrego imienia Polski i Polaków 

30 kwietnia 2002 r. w Senacie RP odbyła się debata polonijna poświęcona polityce Polski wobec Polonii i Polaków poza granicami kraju. Poniżej drukujemy wybrane wystąpienia przedstawicieli organizacji polonijnych w świecie.

Wystąpienie prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala


Wielce Szanowny Panie Marszałku Senatu! Szanowny Panie Marszałku Sejmu! Wysoka Izbo! Panie Prezydencie! Dostojni Goście!
Chciałbym serdecznie podziękować w imieniu Kongresu Polonii Amerykańskiej za zaproszenie do debaty na temat współpracy diaspory z krajem na forum Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, będącym nie tylko moralnym, ale i faktycznym patronem wielomilionowej rzeszy Polaków rozsianych po całym świecie.
Zmieniają się rządy, zmienia się parlament, a sprawa kontaktów pomiędzy Polską i Polonią, zwłaszcza oficjalna polityka państwa polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą, nie wykraczają wciąż poza grzecznościowe ramy. Dlatego też za zorganizowanie dzisiejszej debaty należą się marszałkowi Senatu Rzeczpospolitej, panu profesorowi Longinowi Pastusiakowi, a także władzom Senatu, słowa najwyższego uznania i podzięki. I chyba nie będzie przesadą powiedzenie, że to spotkanie może mieć przełomowe znaczenie dla rozwijania dalszych kontaktów i współpracy z myślą o przyszłości Narodu Polskiego i całej Polonii.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pozwolę sobie przypomnieć, że Kongres Polonii Amerykańskiej, którego pracami mam zaszczyt od czternastu lat kierować, z chwilą odzyskania przez Polskę suwerenności państwowej w 1989 r. przyjął zasadę, że o przyszłości spraw kraju decyduje Naród Polski. Krótko mówiąc, dzień dzisiejszy i przyszłość Polski rozstrzygają się nie nad rzeką Hudson, Potomak czy też Chicago River, ale nad Wisłą.
Oczywiście, Amerykanie polskiego pochodzenia i Polacy żyjący w Stanach Zjednoczonych, tak jak nasi rodacy na całym świecie, diaspora stanowiąca niemal jedną trzecią populacji Narodu Polskiego, mają prawo do wyrażania swoich opinii i głoszenia własnych poglądów na temat biegu spraw polskich. Chcę na wstępie stwierdzić, że Kongres Polonii Amerykańskiej nie oczekuje dla siebie wiele. Spełnia swój obowiązek, prowadząc od dziesięcioleci zasadnicze statutowe działania, którymi były i nadal są: popieranie żywotnych interesów Polski i Narodu Polskiego na gruncie amerykańskim oraz promocja wszelkich służących temu celowi inicjatyw oraz obrona dobrego imienia Polski i Polaków, przeciwstawianie się wszelkim próbom szkalowania kraju oraz walka z tymi, którzy ten wizerunek i nasze wspólne dobro naruszają.
Przybyłem na te obrady, żywiąc nadzieję, że usłyszymy od władz polskich słowo uznania za to, czego dokonaliśmy, a przynajmniej obiektywną, sprawiedliwą ocenę naszej pracy i wysiłków, plonu prawie sześćdziesięcioletniej działalności, nie jednego, a trzech pokoleń Polaków za Oceanem.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym teraz przedstawić kilka konkretnych spraw i problemów, które nurtują Polonię amerykańską. Od paru lat społeczność polonijna w Stanach Zjednoczonych, ale przecież nie tylko ona, zaniepokojona jest kłopotami, jakie nagle pojawiły się przy przekraczaniu polskiej granicy podczas wizyt składanych w starym Kraju.
Zaczęły się mnożyć przypadki niehonorowania legalnych paszportów Stanów Zjednoczonych przez urzędników polskiej służby granicznej, którzy żądali od pełnoprawnych obywateli USA dodatkowego przedłożenia do kontroli polskich paszportów. Przyjęta w prawie polskim zasada prawa krwi, oznaczająca, że o posiadaniu obywatelstwa nie decyduje miejsce urodzenia, a obywatelstwo rodziców, powoduje, że dzieci urodzone w Stanach Zjednoczonych mające rodziców polskiego pochodzenia są w myśl prawa polskiego obywatelami polskimi i jako takie muszą posiadać polski paszport.
Ustawa regulująca zasady polskiego obywatelstwa pochodzi jeszcze z 1962 r. Przez trzydzieści lat pozostawała przepisem martwym, nie była stosowana w praktyce i kłopotów z przekroczeniem polskiej granicy wcześniej nie było. Paradoksalnie, poprzedni rząd RP, nie licząc się z realiami życia środowisk polonijnych, nie konsultując z nimi tej kwestii, nagle zaczął te rygorystyczne przepisy egzekwować. Wywołało to godne ubolewania sytuacje. Staliśmy się świadkami niewłaściwego traktowania na granicy nawet tego pokolenia ludzi, którzy najpierw na frontach II wojny światowej, a potem całą swą patriotyczną postawą walczyli o niepodległą Polskę. Incydenty te ustały, ale wymagają dziś życiowej, realistycznej i wyrozumiałej litery prawa.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jest też inny problem, który od lat pozostaje nierozwiązany, będąc dla nas wszystkich, zaangażowanych w sprawy Polaków na terenie Ameryki, swoistym wyrzutem sumienia. Od wielu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych wielotysięczna rzesza Polaków nie mających do dziś uregulowanego statusu prawnego. Żyją oni w Ameryce nielegalnie, aczkolwiek przed laty pozakładali rodziny, tu urodziły się ich dzieci, które są oczywiście obywatelami amerykańskimi, ale jednocześnie, przypominam, i polskimi.
Nie miejsce tu i czas, aby rozwodzić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Myślę jednak, że Rzeczpospolita Polska ma powinność upominać się o tych ludzi, którzy zachowując w sercu Polskę, są od lat "zawieszeni w powietrzu", odcięci formalnoprawnymi barierami od Polski.
Wydaje się, że w tej materii, niezależnie od naszych starań, oficjalna akcja polskich placówek konsularno-dyplomatycznych, wynikająca z decyzji najwyższych władz państwowych, byłaby pomocna i wręcz konieczna, tak jak konieczne stają się rozmowy na ten temat, stwarzające ewentualność prezydenckiej amnestii na najwyższym szczeblu międzypaństwowym, pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Precedensem takich rozwiązań są toczące się rozmowy prezydenta Meksyku, upominającego się wciąż w Waszyngtonie o uregulowanie statusu emigracyjnego swoich rodaków przebywających nielegalnie w USA.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym teraz jako przykład działań pozytywnych, które są w naszej mocy, przedstawić podjętą przez nas dość skutecznie sprawę niemieckich odszkodowań dla Polaków, którzy w czasie II wojny światowej byli ofiarami niewolniczej i przymusowej pracy w Trzeciej Rzeszy.
Działania Kongresu Polonii Amerykańskiej w sprawie tych odszkodowań sięgają wielu lat wstecz i - co jest godne szczególnego podkreślenia - zostały podjęte wówczas, kiedy nikt jeszcze nie mówił głośno o możliwości otrzymania od Niemiec tak masowych rekompensat.
Nasze wystąpienie do kanclerza Republiki Federalnej Niemiec Helmuta Kohla pod koniec 1993 r., a następnie wynajęcie niemieckiego adwokata i skierowanie do sądu pracy w Berlinie sprawy roszczeń o odszkodowania w imieniu mieszkających w Ameryce Polaków, byłych więźniów obozów hitlerowskich, wyprzedziło o parę lat późniejsze negocjacje. Dodam, że chodziło o tych więźniów, o których nie upominała się Polska, i dla których o odszkodowania niemieckie nie wystąpiły również Stany Zjednoczone.
Kongres Polonii Amerykańskiej stał się więc oficjalnym rzecznikiem interesów około sześciu tysięcy osób z terenów USA, Kanady i Karaibów, a nasz przedstawiciel, dyrektor wykonawczy Kongresu Polonii Amerykańskiej, mecenas Les Kuczyński, został zaproszony do prac IOM, czyli Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji w Genewie, będącej głównym dystrybutorem odszkodowań dla ofiar przymusowej pracy mieszkających poza Europą. W akcji tej uczestniczyli prawnicy z biura Związku Narodowego Polskiego. Chciałbym poinformować, że organizacja ta, działająca w Ameryce Północnej już od ponad stu dwudziestu lat i dysponująca majątkiem około 500 milionów dolarów, jest największą na świecie organizacją z polskim rodowodem i najważniejszym członkiem Kongresu Polonii Amerykańskiej. Od dwunastu lat prowadzi ona w Chicago biuro bezpłatnych porad prawnych dla Polaków, z którego usług skorzystało kilkanaście tysięcy imigrantów.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W środowiskach emigracyjno-polonijnych obserwujemy coraz częściej zjawisko odżywania sentymentów oraz woli powrotu z emigracji do kraju na stare lata przede wszystkim u ludzi, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Emeryci powracający do Polski to także ludzki kapitał, który zasługuje na szacunek.
Dlatego też sprawa podatków od emerytur amerykańskich w Polsce, jakie w myśl prawa polskiego każdy emeryt jest zobowiązany płacić, wymaga rozsądnych rozwiązań. Polsko-amerykańskie sprawy podatkowe określa obecnie umowa o uniknięciu podwójnego opodatkowania, zawarta między rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a rządem Stanów Zjednoczonych, podpisana w Waszyngtonie 8 października 1974 r.
Kongres Polonii Amerykańskiej, zobowiązany przez swych licznych członków zainteresowanych powrotem na stałe do Polski, podjął działania, aby osoby te miały prawo wyboru kraju, w którym będą podlegały opodatkowaniu. Chodzi też o to, aby emeryci zwolnieni w Stanach Zjednoczonych od podatku od emerytur również w Polsce korzystali z tego przywileju.
Należy podkreślić, że dopiero w ostatnim czasie, dzięki energicznym staraniom, sprawa ta ruszyła z miejsca. Mamy nadzieję na załatwienie jej zgodnie z wolą i życzeniami licznego grona naszych amerykańskich rodaków.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Poczuwam się do miłego obowiązku podziękowania na forum Senatu w imieniu Kongresu Polonii Amerykańskiej i własnym Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska" oraz kierującemu pracami tej organizacji od ponad dziesięciu lat panu profesorowi Andrzejowi Stelmachowskiemu za życzliwą i bardzo owocną współpracę. Oby nadal tak się rozwijała.
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska", organizacja pozarządowa działająca pod patronatem Senatu Rzeczypospolitej, odgrywa ważną rolę łącznika pomiędzy Wychodźstwem a Macierzą, rolę wręcz nie do przecenienia. Ocenę tę podzielą zapewne przedstawiciele innych organizacji polonijnych, zwłaszcza działających na Wschodzie, czego dowodem jest sztandar, jaki ufundowała światowa Polonia w dowód wdzięczności Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska".
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W minionej dekadzie podjęliśmy intensywne starania o włączenie nowej Polski pod parasol Paktu Północnoatlantyckiego, czyli NATO, aby wprowadzić nasz kraj w sferę wpływów i ochrony militarnej Stanów Zjednoczonych. Osiągnęliśmy ten cel, z czego ja również jestem ogromnie dumny.
Kongres Polonii Amerykańskiej odegrał bardzo istotną rolę w tej kampanii. Nasza akcja wywierania nacisku na senatorów była prowadzona w skali całej Ameryki zarówno przez masowe wysyłanie listów i faksów w tej sprawie, jak i poprzez rozmowy osobiste. Ta właśnie presja przyczyniła się w ogromnej mierze do tego, że aż osiemdziesięciu senatorów na stu opowiedziało się za Polską poprzez swój głos "yes".
Ta decyzja nie może być przez władze polskie pomniejszona ani zapomniana. Dochodzą jednak do nas wiadomości, że dzisiejsza Polska, ulegając europejskim grupom nacisków, nie docenia należycie oferty amerykańskiego biznesu i zamierzając wejść w nowe struktury gospodarcze, gotowa jest ją poświęcić, z ewidentną szkodą dla obydwu stron.
Jako Amerykanie polskiego pochodzenia nie możemy tych tendencji aprobować. Uważamy, że miejsce Polski winno znajdować się w sferze aktywności wszechstronnie rozwiniętej gospodarki amerykańskiej. Jest to dla kraju miejsce najkorzystniejsze i ta szansa nie powinna zostać zmarnowana. Wiadomo powszechnie, że ekonomia amerykańska jest najpotężniejsza w świecie i nie ma żadnego poważnego konkurenta. Obecnie wychodzi z recesji i zapowiada się kolejny okres jej prosperity. Jest więc bardzo ważne, aby polscy politycy nie stracili tej szansy i nie podjęli decyzji zamykającej Polsce drogi do dalszej intensywnej współpracy z Ameryką, aby nie stało się znów aktualne powiedzenie, że "Polak mądry po szkodzie".
Ze swej strony pragniemy dalej pełnić naszą powinność wobec potrzeb i dążeń Narodu Polskiego oraz Polski na gruncie amerykańskim. I chociaż niejednokrotnie nasze sądy i opinie różniły się i różnią od oficjalnych poglądów kolejnych władz Rzeczypospolitej, to przecież w tej różnorodności należy doszukiwać się wartości pozytywnych, a nie tylko negatywnych.
Proszę państwa, niech mi będzie wolno zakończyć to wystąpienie osobistym akcentem. Jestem Amerykaninem w trzecim pokoleniu, a z rodzinnego domu wyniosłem, podobnie jak tysiące Amerykanów polskiego pochodzenia, miłość do Polski oraz do polskiej tradycji i kultury, dla których do końca mego życia pragnę wiernie pracować.
Dziękuję. Bóg zapłać. Niech żyje Polska! God bless America! (Oklaski)

 

 

 

Mniejszość polska bez ochrony 

Wystąpienie przewodniczącego Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech Alexandra Zająca

Pani Marszałek! Panie i Panowie Senatorowie! Panie i Panowie Prezesi!

Polonia niemiecka wielokrotnie zwracała się do władz Rzeczypospolitej z prośbą o skonkretyzowanie założeń polityki państwa polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą. Dlatego cieszymy się, że Senat, jako opiekun Polonii i Polaków za granicą, podjął taką inicjatywę i przygotował uchwałę w tej sprawie. W imieniu Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech pragnę wyrazić dla niej nasze całkowite poparcie.
Cieszymy się również, że została zauważona podczas debaty rola i zasługa polskich misji katolickich w pielęgnowaniu naszej kultury, tradycji i języka polskiego, jak również rola i zasługa Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" w niesieniu pomocy dla organizacji i środowisk polonijnych na całym świecie. Ponieważ Konwent Organizacji Polskich w Niemczech popiera postulaty Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, wystąpienie swoje zawężę tylko do spraw niemieckich.
Cieszymy się również z faktu, że najważniejsze ośrodki władzy Rzeczypospolitej, to jest pan prezydent i pan premier z Radą Ministrów, zadeklarowały wspólną wolę realizacji postanowień tej senackiej uchwały. Jest to, naszym zdaniem, ważne, bowiem nawet najlepsze zapisy bez realizacji pozostają tylko pięknymi, ale pustymi słowami. Przykładem tutaj mogą być zapisy polsko-niemieckiego traktatu, zwłaszcza te odnoszące się do polskiej grupy etnicznej w Niemczech. Mimo że z zapisów tych wynika, iż zakres i cele ochrony są identyczne dla grupy zwanej mniejszością niemiecką w Polsce i dla grupy polskiej w Niemczech, to strona niemiecka konsekwentnie odmawia nam tej ochrony.

Sytuacja Polonii niemieckiej stale ulega pogorszeniu. W ubiegłym roku jeszcze poprzednia sejmowa Komisja Łączności z Polakami za Granicą po wizycie jej prezydium w Republice Federalnej Niemiec wystosowała dezyderat do prezesa Rady Ministrów w sprawie sytuacji grupy polskiej zamieszkałej w Niemczech. Komisja zwróciła się wówczas do rządu Rzeczypospolitej Polskiej, aby w rozmowach z władzami niemieckimi doprowadził do: zagwarantowania warunków do nauki języka polskiego w różnych formach, zarówno w niemieckim systemie szkolnym, jak i w systemie pozaszkolnym; zagwarantowania warunków do utrzymania tradycji i kultury polskiej, czego niezbędnym warunkiem są środki wspierające rozwój prasy, dostępu do radia i telewizji, funkcjonowania domów polskich, chórów, zespołów kulturalnych i polonijnych; przedłożenia propozycji powołania fundacji wspieranej przez państwo niemieckie, umożliwiającej finansowanie oświaty i działalności kulturalnej Polaków w Niemczech.
Postanowiono ponadto, przytaczam za ministrem spraw zagranicznych Władysławem Bartoszewskim, iż Ministerstwo Spraw Zagranicznych - w kontaktach z władzami RFN - kontynuować będzie starania o rozwiązanie problemów istotnych dla Polonii w Niemczech, takich jak stworzenie przejrzystego systemu dotowania grupy polskiej, istotne zwiększenie poziomu dofinansowania działalności polonijnej, wypracowanie mechanizmów partnerskiej współpracy władz miejscowych z Konwentem Organizacji Polskich w Niemczech jako reprezentacją Polonii, dalszy rozwój nauczania języka polskiego w szkołach publicznych oraz finansowania na poziomie landów polonijnych szkół społecznych, udoskonalenie systemu koordynacji współpracy władz landowych z federalnymi w zakresie realizacji traktatu z 1991 r.
Niestety, problemy te dalej czekają na rozwiązanie. Liczymy na to, że również obecny rząd zechce realizować te postulaty.

Mówiąc o założeniach polityki polonijnej nie można pominąć kwestii wzajemnej partnerskiej współpracy między Polonią a władzami Rzeczypospolitej. Pragnęlibyśmy, aby przedstawiciele rządu i naszej dyplomacji popierali z przekonaniem sprawy polonijne, i to nie tylko od święta. W kalendarzu każdego polityka powinien znaleźć się czas na spotkanie z Polonią, chociażby nawet symboliczne. Jest to dowód dla władz krajów naszego osiedlenia, że sprawy Polonii są poważnie traktowane przez polski rząd. Cieszylibyśmy się z wprowadzenia regularnych konsultacji pomiędzy czynnikami rządowymi a Polonią.

Na sercu leżą nam także sprawy polskich instytutów kultury. Naszym zdaniem nie może być tak, żeby organizacje polonijne spotykały się w węgierskim instytucie kultury, ponieważ w polskim nie ma dla nich miejsca. Nie może być również tak, żeby polscy urzędnicy brali udział w pracach różnych nieformalnych polsko-niemieckich czy niemieckich grup politycznego lobbingu, gdzie otwarcie wypowiada się antypolonijne stanowiska na potrzeby określonych niemieckich kół politycznych, zarzucając działaczom polonijnym, politykom i ugrupowaniom zajmującym się w Polsce sprawami Polonii - nacjonalizm.

Przytaczam za trzecim raportem "Grupy Kopernika": "W większości część działaczy nielicznych skądinąd i słabych organizacji typowo polonijnych scharakteryzować można jako nacjonalistów, którzy nie rozumieją ani współczesnego ducha polsko-niemieckiego dialogu, ani nie umieją działać w duchu pojednania i w duchu integrującym społeczność polskojęzyczną. Szczególnie zawstydzający jest antysemityzm niektórych działaczy. Sytuację tę można wyjaśnić tym, że w kwestiach dotyczących Polonii, monopol w Polsce posiadają niemal wyłącznie politycy i ugrupowania o zabarwieniu nacjonalistycznym".
Takie stwierdzenie padło z ust jednego z dyrektorów Polskiego Instytutu Kultury w Niemczech.

Kończąc, pragnę dodać, że ze zniecierpliwieniem będziemy czekać na uchwalenie tej uchwały przez Senat oraz na realizację przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej jej zapisów.

Dziękuję za uwagę. (Oklaski)

 

Przyspieszyć repatriację 

Wystąpienie prezesa Związku Polaków Kazachstanu Jana Zinkiewicza

Szanowny Panie Marszałku Senatu! Szanowny Panie Marszałku Sejmu! Szanowny Panie Prezesie Rady Ministrów! Wasza Eminencjo Księże Prymasie!

W imieniu Polaków z Kazachstanu i swoim własnym chcę podziękować panu marszałkowi Senatu, profesorowi Longinowi Pastusiakowi, za ofiarowaną mi możliwość bezpośredniego przekazania Wysokiemu Zgromadzeniu informacji o obecnej sytuacji ludności polskiej w Kazachstanie. Najpierw jednak na państwa ręce przekazuję podziękowania dla Polskiego Narodu za pamięć, troskę i za to, że nie zostawia nas samych w obecnych ciężkich czasach. Szczególne podziękowania składam księżom katolickim i polskim nauczycielom niosącym wiarę i kulturę polską, wiedzę o języku i historii ojczystej nam, oderwanym od kraju od prawie stu lat. Jesteśmy również bardzo wdzięczni polskiemu parlamentowi, rządowi, pracownikom ambasady polskiej w Kazachstanie oraz Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska", z panem profesorem Andrzejem Stelmachowskim na czele, za pomoc i współuczestnictwo w rozwiązywaniu naszych problemów. Osobne podziękowania przekazuję posłom Sejmu i senatorom poprzedniej kadencji za przyjęcie ustawy o repatriacji. Szczególnie dziękujemy pani marszałek Alicji Grześkowiak i pani przewodniczącej Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granicą Janinie Sagatowskiej.
Szanowni Państwo! Gdy zostałem zaproszony na posiedzenie Senatu, miałem kilkaset telefonów od polskiej ludności z różnych obwodów Kazachstanu, szczególnie północnych, z prośbami o przekazanie państwu ich trosk i oczekiwań.
Chyba nie sposób tu obszernie opowiadać o losach kazachstańskich Polaków. Wszyscy wiedzą, że w latach 30. reżim radziecki przemocą deportował nas z terytoriów byłej Rzeczypospolitej do Kazachstanu, gdzie staliśmy się obiektem brutalnej i bezlitosnej politycznej, kulturowej, językowej i religijnej zemsty oraz dyskryminacji za przynależność do polskiej nacji. Wśród innych narodów, również deportowanych do Kazachstanu, ograniczenia w prawach Polaków w różnym stopniu i nasileniu utrzymywały się aż do rozpadu Związku Radzieckiego. W takich warunkach, żeby zachować się jako gatunek biologiczny i socjalny, oczywiście byliśmy zmuszeni poddać się rusyfikacji, przyjąć elementy kultury rosyjskiej i stać się lojalnymi radzieckimi obywatelami. Ale nawet w takiej sytuacji zachowaliśmy świadomość swego polskiego pochodzenia, polskiej kulturowej i religijnej przynależności. Teraz żyjemy w niepodległym państwie, jakim jest Kazachstan, które buduje nowe społeczeństwo na podstawach monoetnicznych, a swoją politykę państwową, narodową i kadrową na podstawach kultury turecko-muzułmańskiej i języka kazachskiego.
Taką politykę Kazachów można łatwo wytłumaczyć. Po dwustu latach przynależności do imperium rosyjskiego zrozumiałym zjawiskiem jest dążenie każdego narodu do przywrócenia swojej niepodległości, kultury i języka narodowego. Jednak skutkiem takiej polityki jest to, że ludność nierdzenna, w tym oczywiście i Polacy, staje się elementem niepożądanym, eliminowanym prawie ze wszystkich sfer życia politycznego, ekonomicznego i kulturowego. Dzieje się tak nie dlatego, że Kazachowie mają jakieś szczególnie wrogie nastawienie do ludności rosyjskojęzycznej. Przeciwnie, jest to naród dość życzliwy i dobroduszny, a konstytucja i ustawodawstwo Kazachstanu nie zawierają żadnych norm prawnych dyskryminujących ludzi z powodów narodowych. Po prostu prawo typu europejskiego tam nie działa, a stosunki społeczne i międzyosobowe regulują inne mechanizmy socjalne. Kazachowie są zjednoczeni milionami więzi rodowo-plemiennych przy wiodącej roli patriotycznej narodowej inteligencji, która długo czekała na niepodległość i oczywiście widzi swoje państwo jako kraj dla Kazachów, to znaczy monoetnicznie, co odpowiada mentalności i ogólnemu nastawieniu wszystkich Kazachów. W ciągu ubiegłego dziesięciolecia rząd Kazachstanu repatriował i po rodzinnemu przyjął dwieście czterdzieści tysięcy osób narodowości kazachskiej z różnych krajów: z Mongolii, Chin, Afganistanu, Iranu, Iraku. Mając wyjątkowo wysoki poziom narodowej solidarności i rodzinnych powiązań Kazachowie zajmują więcej niż 90 proc. stanowisk w administracji, sądownictwie, policji, na wyższych uczelniach i w różnych innych urzędach i instytucjach. Nie mówię już o biznesie i byłej własności państwowej, która prawie w całości znajduje się w rękach Kazachów. Oczywiście prezydent Nursułtan Nazarbajew i jego najbliższe otoczenie widzą takie wypaczenia i zdają sobie sprawę z ich nienormalności, ale chcą pozostać liderami swojego narodu i zmuszeni są liczyć się z ogólnymi nastrojami nacji, dążącej do zmniejszenia nierdzennej części ludności kraju.
Ludność nierdzenna, szczególnie Słowianie, Niemcy, Żydzi i inni, dobrze orientując się w sytuacji i nie mając życiowych perspektyw, wyjeżdża do swoich krajów historycznych. Jeśli chodzi o Polaków, przytoczę tylko jeden fakt. W 1989 r. wśród stu dwudziestu trzech grup narodowościowych w Kazachstanie Polacy mający wyższe wykształcenie zajmowali szesnaste miejsce, a teraz zajmują sto dwudzieste pierwsze. Niżej znajdują się tylko Kurdowie i Cyganie. My, kazachstańscy Polacy, zostaliśmy postawieni przed dylematem: albo ponownie zmieniać swoją przynależność cywilizacyjną, albo opuścić kraj. Według oficjalnej statystyki, w roku 1991 w Kazachstanie było sześćdziesiąt dziewięć tysięcy Polaków. Dzisiaj, po dziesięciu latach, liczba Polaków wynosi już tylko czterdzieści osiem tysięcy. Z dwudziestu tysięcy osób, które opuściły Kazachstan, tylko około czterech tysięcy zostało repatriowanych do Polski, reszta wyjechała do Rosji i innych krajów o europejskiej kulturze i takim systemie kształcenia dzieci i młodzieży.
My, pozostali Polacy, widzimy w Polsce swoją Ojczyznę i czekamy na repatriację do Kraju. W ciągu ostatnich siedemdziesięciu lat przeżyliśmy przymusową ukrainizację, po zesłaniu do Kazachstanu - rusyfikację, a obecnie znowu stanęliśmy przed groźbą nowej, tym razem kazachskiej asymilacji. To, o czym mówię, nie jest żadną teorią i nie jest jakimś urojonym niebezpieczeństwem. To realia, które na co dzień odczuwa każdy człowiek nienależący do rdzennej części ludności Kazachstanu. Kilka tygodni temu brałem udział w spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Kazachstanu panem Tokajewem i to, co mówię państwu, powiedziałem też jemu. Zgodził się z taką oceną.
Szanowni Państwo! Wyrażając głębokie podziękowania parlamentowi Polski za przyjęcie ustawy z dnia 20 lipca 2000 r. o repatriacji, z wielką nadzieją oczekujemy, że Sejm i Senat niniejszej kadencji znowelizują tę ustawę w takim kierunku, który pozwoli realnie przyspieszyć proces repatriacji Polaków z Kazachstanu, w jakimś ściśle przewidzianym dla całej zbiorowości i dla każdego człowieka terminie. Warunki i wymagania postawione w tej ustawie pozwalają repatriować się do Kraju co najwyżej kilkudziesięciu rodzinom na rok. Łatwo wyliczyć, że przy takim tempie ostatni Polak dostanie się do Polski za dwa tysiące lat. Nawet młodzież polska z Kazachstanu po skończeniu studiów w Polsce, już zaadaptowana do warunków życia w Kraju, powinna wracać do Kazachstanu i stąd się ubiegać o wizę repatriacyjną. To znaczy, że stoi przed nami realny dylemat ponownego rozproszenia i tułaczki po jakichś innych krajach. Ale, mając swoją historyczną Ojczyznę, czy mamy prawne i moralne podstawy wymagać od jakiegoś innego kraju, żeby nas przyjmował? Kazachstańscy Polacy długo cierpieli właśnie za swoje polskie pochodzenie, ale nie zważając na to zachowali się jako część Narodu Polskiego. Nie wierzymy w spokojne życie na obczyźnie i nie chcemy jeszcze raz narażać się na jakieś narodowe i kulturowe eksperymenty. W związku z tym uważamy, że rozłożona w określonych terminach, systematyczna i cywilizowana repatriacja będzie trafnym rozwiązaniem odpowiadającym naszym oczekiwaniom, narodowej solidarności i ogólnoludzkim zasadom humanizmu.
Dziękuję. (Oklaski)

 

Polsce poza Polską

Po raz pierwszy miliony Polaków mieszkających poza granicami Ojczyzny obchodziły 2 maja, w czwartek, Dzień Polonii i Polaków za Granicą.

Z tej okazji w Warszawie odbył się uroczysty koncert zorganizowany przez Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" w Domu Polonii, w czasie którego otrzymało ono swój sztandar. Ceremonii poświęcenia dokonał ks. prałat Zdzisław Peszkowski, naczelny kapelan Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju i kapelan "Rodzin Katyńskich". W imieniu Stowarzyszenia prof. Andrzej Stelmachowski zaapelował do organizacji polonijnych z całego świata o podjęcie działań, by doprowadzić do zjednoczenia ich wszystkich w jeden ruch.
- Wiemy, że ścierają się tutaj różne interesy i ambicje, choć to, co trudne jest za nami, jednak najtrudniejsze jeszcze nas czeka, ale myślę, że jest to możliwe - powiedział prezes "Wspólnoty Polskiej". Wspomniał przy okazji o najbardziej bolesnym problemie, a więc repatriacji rodaków z dalekiego Kazachstanu. Dziękując przedstawicielom senatorom za ustanowienie Dnia Polonii, zaapelował również do władz państwowych o większe zainteresowanie repatriacją Polaków z Kazachstanu.
- W ostatnich latach do Kazachstanu powróciło z różnych krajów Azji 200 tys. Kazachów, a trzeba przyznać
, że jest to kraj znacznie mniej zamożny niż Polska - mówił po wręczeniu sztandaru prof. Stelmachowski.
W koncercie zaprezentował się zespół kameralistów Camerata Vistula oraz gorąco przyjęty przez publiczność
Polski Chór Pokoju, w którym śpiewają artyści nie tylko z Polski, ale również z Litwy i Białorusi. Wystąpił także dziecięcy zespół z kółka teatralnego przy Domu Polskim w Baranowiczach, w programie którego znalazły się recytacje fragmentów poezji Mickiewicza, Słowackiego, Cypriana Kamila Norwida i Wyspiańskiego. W imprezie wzięli udział liderzy największych organizacji polonijnych na świecie, w tym prezes Kongresu Poloni Amerykańskiej Edward Moskal oraz przedstawiciele Kanady, Republiki Południowej Afryki, państw europejskich oraz wschodu - Rosji, Ukrainy, Litwy.
Maciej Walaszczyk 

 

 

TRYBUNA 30.04.2002r.

Najważniejsza od kilku lat rozmowa o naszej diasporze

Jak Polak z Polonią

Wiele wskazuje, że dzisiejsza debata polonijna w Senacie RP z udziałem najwyższych rangą przedstawicieli władz III Rzeczypospolitej i reprezentacji organizacji kontynentalnych Polonii będzie najważniejszą od kilku lat rozmową o relacjach żyjącej poza Polską aż jednej trzeciej naszej populacji z ojczystym krajem.

Po odzyskaniu w 1989 roku prawdziwej suwerenności, w naszych polsko-polonijnych sprawach nastąpił pozytywny zwrot. Naprawa tych stosunków przypomina, niestety, sinusoidę i w efekcie wciąż dużo jest do zrobienia na tym wrażliwym polu. Na podjęcie lub rozwiązanie czekają problemy i zadania od patriotycznej natury po oświatowo-kulturalne, od religijnych poprzez biznesowe po kształtowanie dobrego imienia oraz pozytywnego wizerunku Polski wszędzie tam, gdzie żyją Polacy.

Dostrajanie do jednej fali
Realizacja zdecydowanej większości, a może nawet wszystkich tych celów - bez wchodzenia w szczegóły - wymaga jednak uczciwego, partnerskiego współdziałania krajowych podmiotów władzy wykonawczej z Senatem w dotychczasowej roli głównego patrona Polonii z organizacjami naszych rodaków spoza Polski. Szczęśliwie widoczne jest po obu stronach wyzbywanie się wzajemnej wobec siebie nieufności, często historycznie uzasadnionej, a jednocześnie liderzy Polonii i Polaków zza granicy coraz mocniej wyrażają wolę doprowadzenia do stabilnego i trwałego - oby wreszcie normalnego - modelu relacji ze starym krajem. Dobry grunt i atmosferę otwartości, życzliwości i zrozumienia dla Polonii wśród krajowych ośrodków decyzyjnych równie usilnie tworzy Senat RP V kadencji.

Skoro obie strony robią krok ku sobie i - używając radiowego języka - zamierzają nadawać na niemal tych samych falach, to znaczy, że wzajemnie się potrzebują. Należy więc mieć nadzieję, że też dołożą starań, by ta senacka debata otworzyła nowy etap w kontaktach i współpracy polsko-polonijnej. Powiem więcej, by stworzyła nie tylko klimat, ale zasady, po zastosowaniu których Polonia w sposób niejako naturalny będzie bardzo blisko Polski, a Polska jak nigdy dotąd blisko Polonii. Już słyszę głosy malkontentów z tej i z tamtej strony, że to zbyt idealne założenie. Może i takie jest, ale sprawa jest wielkiej wagi i tak też należałoby ją potraktować.

Uważam, że obecnie mamy niebywałą szansę i formalną okazję na przełom w stosunkach polsko-polonijnych. Istotnie, zadanie nie jest łatwe, ale... no właśnie. Prof. Longin Pastusiak, marszałek Senatu RP, głównego inicjatora i gospodarza tej polonijnej debaty w tak reprezentatywnym składzie, niedawno przypomniał, że w polskiej historii wiele razy zdobywaliśmy i osiągaliśmy cele dla innych narodów i społeczeństw po prostu nierealne! Dodajmy, że doprowadzenie do sytuacji, w której wyłonione poprzez demokratyczne wybory polskie władze będą mówić z polonijnymi partnerami jednym głosem jeszcze nie rozwiązuje w sposób automatyczny problemów Polonii w ojczystym kraju i poza nim. Stanowiłoby jednak dobry punkt wyjścia i podstawę do podjęcia zgodnego współdziałania w poszukiwaniu rozwiązań ku obopólnemu zresztą pożytkowi i zadowoleniu.

Zaproszenie marszałka Longina Pastusiaka na wspomnianą sesję, poświęconą polityce państwa polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą, a skierowane do szefów polonijnych organizacji kontynentalnych obu Ameryk, Europy i Australii, a także przedstawiciela Afryki spotkało się z ich bardzo życzliwym przyjęciem. Kierownictwa tych stowarzyszeń i związków same ustalały składy swych delegacji, co wydaje gospodarzowi polonijnej debaty dobre świadectwo o jego właściwym rozumieniu partnerstwa. Sądząc po nazwiskach gości, ich wieloletnich stażach i osobistych zasługach w działalności w służbie Polonii oraz jej więzi z ojczyzną, do Warszawy przyjechało wyjątkowo reprezentatywne grono polonijnych liderów, co też pozytywnie świadczy o znaczeniu, jakie przywiązują oni do polsko-polonijnego szczytu.

Redakcyjna dyskusja na dobry początek
To, że do tej debaty dochodzi i że na jej forum najprawdopodobniej pojawią się i rozważane będą zagadnienia i tematy, wokół których od października ub.r. do marca br. na łamach "TRYBUNY" toczyła się otwarta publiczna dyskusja pn. "Jak Polak z Polonią", sprawia nam - jej inicjatorom i uczestnikom - prawdziwą satysfakcję. Przypomnę, że ta medialna debata rozpoczęła się stwierdzeniem, iż jedna trzecia wszystkich Polaków, żyjąca i mieszkająca dziś poza granicami Polski, stanowi wielki kapitał polskości, ogromne narodowe bogactwo i rozmaitego rodzaju potencjał, którego nie wolno marnotrawić! Dlaczego inne, znajdujące się w podobnej do naszej sytuacji, nacje mogą i potrafią ten swoisty skarb wykorzystywać lepiej?

Z bogatego plonu kilkumiesięcznych redakcyjnych rozważań z udziałem polityków i praktyków dotychczasowych stosunków państwa polskiego z Polonią przypomnę tylko trzy wnioski - postulaty:

l Po pierwsze: partnerstwo podstawą prawidłowej współpracy Polonii z ojczyzną. Zastosowanie zasady "nic o nas bez nas" sprawia, że nawet trudności i przeszkody, jakie się pojawiają na drodze do wytyczonego celu, przyjmowane będą ze zrozumieniem, a ponadto mobilizująco wpłyną na poszukiwanie innych, bardziej skutecznych rozwiązań.

l Po drugie: lepsza koordynacja krajowych podmiotów od rządowych po pozarządowe, zaangażowanych w działalność na rzecz Polonii i Polaków za granicą. Senat RP, główny w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej patron i opiekun naszej diaspory, w ocenie Polonii dobrze wywiązuje się ze swej roli. Brakuje mu jednak prawnie umocowanych instrumentów bezpośredniego nadzoru nad resortami oraz innymi instytucjami rządowymi, oczywiście tylko i wyłącznie w sprawach uzasadnionej realizacji polonijnych wniosków i postulatów.

Podkreślam, nie chodzi o centralizację, lecz koordynację! Dyskusja redakcyjna wskazała, iż brak takiego ośrodka koordynacyjnego, wyposażonego w stosowne uprawnienia kompetencje, jest najlepszym wytłumaczeniem m.in. realizacji uchwał i rezolucji ubiegłorocznego II Zjazdu Polonii Świata w minimalnym, wręcz szczątkowym stopniu. W debacie "Jak Polak z Polonią" najmocniejsze argumenty zebrała propozycja usytuowania koordynatora współpracy RP z polską diasporą przy Głowie Państwa, oczywiście, jeżeli sugestia ta zostałaby przyjęta przez prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i pod warunkiem wyrażenia nań zgody przez najwyższe władze naszego kraju. Gdyby tak się stało, Senat, sprawujący nadal swą polonijną misję, zyskałby bardzo ważnego sojusznika.

l Po trzecie: zróżnicowana pod względem historycznym, ekonomicznym, statusu w społecznościach swego zamieszkania, jak też pod względem posiadanych praw i obowiązków - Polonia wymaga zróżnicowanej wobec niej polityki państwa polskiego. Nie rozwijając tego wątku nie ulega wątpliwości, że zupełnie odmiennego traktowania wymagają nasi rodacy za wschodnią granicą. Ich nie można nazwać ani Polonią, ani też emigrantami, bo oni nigdzie nie wyjechali z rodzinnego domu tylko nagle i bez ich zgody przesunięto granice Rzeczypospolitej. Wobec tych Polaków my, żyjący w RP, mamy szczególny, powiedziałbym - narodowy i moralny obowiązek bycia z nimi razem! W programie pomocy dla rodaków na Wschodzie jest też miejsce dla Polonii na Zachodzie, zwłaszcza dla tych, którym się powiodło.

Na tę powinność i kilka jeszcze innych zwrócili uwagę dyskutanci cyklu "Jak Polak z Polonią". Miło mi poinformować Czytelników, że ta redakcyjna debata na tyle zyskała uznanie marszałka Longina Pastusiaka i jego współpracowników, iż po wzbogaceniu o nowe teksty oraz specjalny wybór myśli i refleksji o Rzeczypospolitej, ojczyźnie, patriotyzmie i o nas samych, autorstwa kilkudziesięciu wybitnych Polaków - zamieniła się w książkę Senatu RP pt. "Ojczyznę mamy jedną". Już jest, jeszcze pachnie farbą drukarską i jako swego rodzaju prezent najpierw trafi do rąk wszystkich uczestników senackiej debaty, a następnie zostanie wysłana do organizacji polonijnych na całym świecie.

2 maja świętem Polonii
Dzisiejszą debatę w Senacie RP poprzedziły solidne przygotowania doń w kraju, jak i w organizacjach polonijnych. Senacka Komisja Emigracji i Polaków za Granicą najpierw sama, a następnie wraz z Komisją Ustawodawczą wielokrotnie zajmowała się projektem uchwały Senatu RP w sprawie polityki polonijnej państwa polskiego. Jeżeli w tej ostatniej ma się zmienić na lepsze trzeba przecież dla przyszłych relacji Polonii z ojczyzną stworzyć solidny grunt.

Nad stanowiskiem rządu RP i priorytetami w jego współpracy z naszą diasporą od kilku miesięcy pracuje resort spraw zagranicznych. Departament Konsularny i Polonii MSZ po opinie polonijnych rodaków zwrócił się do swych zagranicznych przedstawicielstw. Co one wniosły nowego niebawem się dowiemy.

Finalny efekt tej nader ważnej debaty w znacznej mierze zależy od stanowiska, jakie zaprezentuje w senackiej dyskusji prezydent Kwaśniewski i przedstawiciele Polonii, a także, co zrozumiałe, w imieniu gospodarza sesji marszałek Longin Pastusiak. W tworzeniu wspólnego frontu do spraw jak najlepszej współpracy z Polonią i Polakami za granicą jest też miejsce dla Kościoła, co z pewnością wyrazi kardynał Józef Glemp, prymas Polski.

I jeszcze jedno: polonijna debata odbywa się w przeddzień Dnia Polonii i Polaków za Granicą, którym stał się 2 maja. Ustanowienie tego święta - uzasadnia jej inicjator ustawodawczy, czyli Senat RP - święta naszego wychodźstwa, obejmującego jedną trzecią narodu, stanowi w sposób symboliczny dowód uznania dlań oraz podkreśla wspólnotę dorobku kulturowego Polaków w ojczyźnie i na obczyźnie. To jednocześnie spełnienie przez Senat RP V kadencji apelu w tej sprawie ubiegłorocznego II Zjazdu Polonii. Ta senacka inicjatywa dobrze prognozuje przyszłym relacjom, kontaktom i współpracy Polonii z ojczyzną.

JERZY SIERADZIŃSKI-

 

TRYBUNA 2 – 3.05.2002r.

Debata i uchwała Senatu

Szczera rozmowa rodaków

Wtorkowe posiedzenie Senatu miało niecodzienny charakter i przebieg. Obrady poświęcone były polityce państwa polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą.

Nie była to debata samych senatorów. Obok nich wystąpili szefowie głównych organizacji polonijnych ze wszystkich kontynentów. Rangę debaty podkreślił udział w obradach prezydenta RP, marszałka Sejmu, prymasa Polski i przedstawicieli rządu.

Nie spełniły się obawy, że posiedzenie przekształci się w okolicznościową akademię. Była to rzeczywiście dyskusja, z żalami i pretensjami, wypełniona jednak licznymi wnioskami i sugestiami. Czytelnicy "TRYBUNY, jak i nasza redakcja, mogli mieć satysfakcję, gdyż debata ta stanowiła przedłużenie i skonkretyzowanie dyskusji, jaka odbyła się na łamach naszej gazety. Wypowiedzi te stanowią trzon specjalnej publikacji Senatu pt. "Ojczyznę mamy jedną. Jak Polak z Polonią". Każdy z polonijnych gości otrzymał egzemplarz tej książki

- Troska o Polonię powinna stanowić naszą wspólną troskę" - mówił prezydent Aleksander Kwaśniewski, nie ukrywając jednak trudności w zaspokajaniu wszystkich dążeń i pragnień Polonii, jak np. repatriacji. Marszałek Senatu Longin Pastusiak, kreśląc drogi budowania mostów między Macierzą i Polonią, mówił, że muszą to być stosunki partnerskie, oparte - w odniesieniu do Polonii - na zasadzie "nic o nas bez nas" oraz odpolitycznione. Prof. Pastusiak wysunął propozycję utworzenia ośrodka koordynacyjnego przy głowie państwa oraz rady konsultacyjnej przy Senacie z udziałem przedstawicieli najważniejszych organizacji polonijnych.

Żale i wnioski
Takie zamierzenia spotkały się z aprobatą polonijnych gości. Nie zabrakło jednak wielu uwag krytycznych. Wypomniano premierowi Leszkowi Millerowi, że w swym exposé nie wspomniał nawet o Polonii. Podkreślano konieczność poszanowania samodzielności Polonii i unikania przez polskie instytucje jakichkolwiek ingerencji w wewnętrzne sprawy jej organizacji.

Prezes Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, Andrzej Morawicz, oświadczył wprost: - Każda Polonia jest suwerenna. Zdaniem niektórych mówców, MSZ próbuje działać ponad tymi organizacjami lub tak, jakby były one monolitem, choć są bardzo zróżnicowane. Mocno też deklarowano, że Polonia to już obywatele krajów osiedlenia, którzy chcą być wobec nich lojalni. Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej, Elżbieta Rogacka, stwierdziła: - Możemy działać na rzecz Polski, ale w ramach interesów Kanady i dlatego postulat, by pozyskiwać Polonię dla interesów Polski brzmi co najmniej niezbyt dyplomatycznie.

Uwidoczniły się różnice między Polonią na Zachodzie i na Wschodzie. Pierwsza nie potrzebuje pomocy w dosłownym znaczeniu tego słowa, chodzi raczej o wsparcie w zakresie kultury i oświaty, w tym utrzymania języka polskiego. Druga, przede wszystkim w Kazachstanie, oczekuje ułatwień repatriacyjnych, gdyż w przeciwnym wypadku - jak mówił prezes Związku Polaków Kazachstanu, Jan Zinkiewicz - Polacy z tego kraju rozpierzchną się po świecie. Prezes Kongresu Polaków w Rosji, Halina Subotowicz-Romanow, zwróciła uwagę na nieodzowność pomocy stypendialnej i wakacyjnej dla młodzieży w krajach zamieszkania, regulacji zatrudnienia polskich nauczycieli i starań o zwrot skonfiskowanego w czasach stalinowskich mienia polskich instytucji.

Marszałek Sejmu, Marek Borowski, wyjaśniał, dlaczego w poprzedniej kadencji przerwane zostały prace nad ustawą o obywatelstwie i Kartą Polaka. Ukazał obiektywne trudności prawne i okoliczności grożące pogorszeniem stosunków z sąsiadami i utrudnieniem życia Polonii. Nie wszystkich to jednak przekonało. Przewodniczący Rady Naczelnej Polskich Organizacji w Australii, Janusz Rygielski i Władysław Zachariasiewicz z USA mocno postulowali, by sprecyzować regulacje paszportowe i wizowe, gdyż dochodzi do sytuacji, w których Polonusi, mimo posiadania ważnego dokumentu kraju osiedlenia, miewają ogromne kłopoty na polskiej granicy. Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Edward Moskal wzywał do zajęcia się nielegalnymi imigrantami w USA, jednak zdaniem niektórych jego kolegów, władze Polski są w tej kwestii bezsilne.

Prawa mniejszości
Niemal w każdym wystąpieniu apelowano o więcej informacji o Polsce, w tym poszerzenie zasięgu Telewizji Polonia, której program powinien być sponsorowany, a nie sprzedawany na zasadach handlowych. Proponowano uruchomienie gazety internetowej, domagano się informacji także praktycznych, jak zakładanie kont bankowych, kupno nieruchomości, podatki, przepisy eksportowo-importowe. M.in. prezes Rady Polonii w Afryce Południowej, Jadwiga Dubla-Kalinowska, postulowała, by organizowano festiwale filmów polskich, wystawy itp., gdyż to nie tylko wzmocni Polonię, ale przyczyni się do lepszego wizerunku Polski.

Prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, Helena Miziniak, oczekuje od MSZ działań zmierzających do zapewnienia statusu narodowościowego Polakom w Niemczech i Austrii. Rozwinął ten wątek przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech, Aleksander Zając, stwierdzając, że postanowienia traktatu z 1991 r. nie są realizowane w odniesieniu do polskiej mniejszości w Niemczech.

Czy będzie inaczej?
Główny kierunek postulatów i sugestii polonijnych znalazł odzwierciedlenie w przyjętej jednomyślnie uchwale Senatu, której zasadnicze punkty mają być rozwinięte w przygotowywanym programie rządowym. Polityka państwa przewiduje działania na rzecz zapewnienia Polonii i Polakom za granicą praw mniejszości narodowej w krajach zamieszkania, rozwijanie nauki języka polskiego i w języku polskim, promowanie kultury i nauki polskiej, rozszerzenie oddziaływania polskiej prasy, radia i telewizji, wspieranie działalności gospodarczej, naukowej i twórczości artystycznej osób polskiego pochodzenia, tworzenie sprzyjającego klimatu społecznego i zaplecza gospodarczego dla realizacji ustawy o repatriacji.

Nie wszystkie postulaty i wnioski mogły być uwzględnione. I to nie tylko ze względów finansowych. Często spojrzenia kraju i Polonii nie są, ze zrozumiałych względów, jednakowe. Jednak nie pomniejsza to znaczenia zarówno dyskusji, jak i uchwały. Wielu polonijnych gości Senatu podkreślało, że dokonany został ważny krok, że faktycznie był to początek dialogu. Życzono sobie tylko jednego - aby to, co postanowiono, było stopniowo realizowane. W ostatnich kilkunastu latach podejmowano wiele decyzji, ale na tym najczęściej się kończyło. Wyrażano nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

* * *

Z przedstawicielami Polonii spotkał się w siedzibie rządu premier Leszek Miller. W swoim wystąpieniu szef rządu podziękował przedstawcicielom Polonii za upowszechnianie polskiej kultury oraz pielęgnowanie tradycji poza granicami Polski. Podkreślił konieczność współdziałania Polaków, mieszkających w kraju, z rodakami za granicą. Szef rządu zwrócił się do przedstawicieli Polonii o pomoc we wszelkich działaniach promujących i ułatwiających przystąpienie Polski do Unii Europejskiej.

* * *

Na obrady Senatu został zaproszony przebywający w Warszawie Jan Nowak-Jeziorański. Nie przybył jednak, tłumacząc, że zaproszenie nadeszło zbyt późno, gdy miał już wypełniony program. Nie wyklucza się, że nie chciał spotkać się z Edwardem Moskalem. Jan Nowak-Jeziorański i marszałek Senatu Longin Pastusiak nie skomentowali tej sprawy.

ZYGMUNT SŁOMKOWSKI

 

Czego oczekuje Polonia

Z MARKIEM S. MALICKIM, przewodniczącym Rady Polonii Świata, rozmawia Zygmunt Słomkowski

Jak Pan przyjął senacką uchwałę w sprawie polityki Państwa Polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą? Czy nakreślone zamierzenia odpowiadają oczekiwaniom środowisk, które Pan reprezentuje?
- W wielkiej mierze - tak. Inicjatorzy i autorzy uchwały dość dobrze zapoznali się z życzeniami i marzeniami związanymi z problematyką środowisk polonijnych. Uchwała potwierdza, że patronat nad Polonią sprawuje Senat, że Polonie są ambasadorami interesów spraw polskich. Proponuje się utworzenie grupy konsultacyjnej przy Senacie, ale trudno jeszcze przewidzieć jej rolę. Nie wiadomo też, czy poszczególne organizacje przyłączą się, bo wcześniej nie były proszone. Chodzi o wypracowanie konkretnych form współdziałania, bowiem dobro społeczeństwa polonijnego i Polaków za granicą musi być równorzędne z dobrem narodu. Promowanie Polski poza granicami służy narodowi, ale także i nam. Z drugiej strony wzmacnianie naszej pozycji pomaga Polsce. Musimy mieć więc otwarte linie komunikacji.

Tak więc pomysł, by stworzyć przy urzędzie prezydenta RP ośrodek koordynujący krajowe przedsięwzięcia może być celowy. W dotychczasowych dyskusjach zarzucono bowiem brak koordynacji działań polskich instytucji i organizacji zajmujących się Polonią.
- Zainteresowanie Polonią prezydenta i Senatu jest dla nas niezmiernie istotne. Tu nie chodzi o jakieś wspieranie finansowe. Rzecz polega na skutecznym promowaniu Polski. Wyjaśnię to na przykładzie Światowego Kongresu Żydowskiego, który jest niezależny od Izraela, ale promuje sprawy żydowskie. Tak samo jest z Kongresem Ukraińskim. My możemy robić podobnie w porozumieniu z Polską, abyśmy wzajemnie rozumieli, jakie są wspólne cele i nie działali w przeciwnych kierunkach.

Mówi się też o stworzeniu ogólnoświatowej organizacji polonijnej. Czy taki charakter ma Rada Polonii, której Pan przewodniczy?
- Rada nie jest nadrzędną organizacją. Stwarza jedynie możliwość spotykania się, wymiany zdań, debatowania i mówienia jednym głosem w tych niewielu wypadkach, gdy można mówić jednym głosem. Trudno dziś powiedzieć, czy w Polsce partnerem ma być urząd prezydenta czy Senat.

Powiedział Pan, że jednym z głównym zadań Polonii jest promowanie Polski. Jak to można robić?
- Trzeba wykorzystać zintegrowanie Polonii z miejscowymi społeczeństwami w różnych dziedzinach życia, w tym w gospodarce. Dla przykładu, może to być promowanie polskich produktów. Poważnym zadaniem jest budowanie właściwego wizerunku Polski. Polacy nie zawsze są odbierani na Zachodzie w dobrym świetle, nawet w szkołach. Polonia musi działać, ale we współpracy z polskimi instytucjami.

Konieczna jest więc instytucjonalna współpraca.
- Nasza łączność odbywa się głównie przez placówki dyplomatyczne, które jednak mają inne zadania. Bezpośrednie kontakty z prezydentem czy Senatem prawie nie istnieją. Dziś podjęte zostały pierwsze kroki. Chodzi jednak głównie o wymianę zdań. Tylko w ten sposób można rozwijać wzajemne zaufanie i dialog.

Dziękuję za rozmowę.

RZECZYPOSPOLITA, 102 (6179), 2- 3 maja 2002 roku

Senat o polityce wobec Polonii

Senatorowie chwalili

Polonusi narzekali

Podziękowanie należy się Polonii za działania na rzecz przyjęcia Polski doNATO i wspieranie jej dążeń do członkostwa w Unii Europejskiej – chwalili senatorowie podczas uroczystego posiedzenia izby wyższej. Przedstawiciele Polonii natomiast krytykowali polskie władze za – ich zdaniem – niedostateczne wspieranie polonusów.

- Boleśnie wspominamy ostatnie fale emigracyjne. Z lat 50., po 1968 roku oraz po wprowadzeniu stanu wojennego – mówił Aleksander Kwaśniewski. Prezydent zwrócił uwagę na problem repatriacji. – Powinniśmy zapewnić politykę otwartą, ale realistyczną. Byłoby czymś niemoralnym, gdybyśmy łudzili mirażami łatwego powrotu do Polski tych ludzi, którzy już swoje przecierpieli.

Za brak wsparcia skrytykowali polskie władze działacze Polonii. – środowisko z przykrością przyjęło, że w expose premiera obecnego rządu nie znalazło się nawet słowo na temat Polonii – mówiła Helena Miziniak, szefowa Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych. – Jest wiele problemów, w których polskie władze nie potrafią nam pomóc: mienie utracone na wschodzie, prawo do uczestniczenia w polskiej liturgii mszy świętych na wschodzie – wyliczała.

Jej zdaniem rząd za mało wykorzystuje środowiska Polonii europejskiej do promocji integracji Polski z UE. – Nie jest też jasna przyszłość polskiego Senatu. Dziękujemy, że prezydent jest za jego utrzymaniem, ale premier chce go zlikwidować. Chcemy wiedzieć co się stanie z Senatem, który nas od dwunastu lat wspiera – pytała Miziniak.

Edward Moskal, słynny z kontrowersyjnych wypowiedzi prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, wymieniał problemy: przy przekraczaniu granicy (chodzi o to, że Polacy z amerykańskim paszportem są zobowiązani do okazywania paszportu polskiego), nieuregulowany status prawny wielu Polaków w USA oraz opodatkowanie emerytur polonusów wracających na stałe do Polski.

Na posiedzeniu Senatu zabrakło Jana Nowaka – Jeziorańskiego, byłego dyrektora Radia Wolna Europa, legendarnego kuriera z Warszawy. Niedawno Edward Moskal, prezes KPA oskarżył go o współpracę z hitlerowcami na podstawie dokumentów sfałszowanych przez służby specjalne PRL. Oficjalnym powodem nieobecności Nowaka-Jeziorańskiego było zbyt późne doręczenie mu zaproszenia.

Według szacunków Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” z ubiegłego roku, Polonia liczy około 16 milionów osób. Dziś pierwszy raz obchodzony będzie Dzień Polonii i Polaków za Granicą.

F.G.

 

RZECZYPOSPOLITA 30.04.2002 r.

POLACY NA ŚWIECIE

Dziś uroczysta debata w Senacie na temat polityki państwa wobec Polonii i Polakw za granicą

Na co dzień i od święta

ANDRZEJ KACZYŃSKI

Ustanowienie 2 maja Dniem Polonii i Polakw za Granicą to w stosunkach kraju z diasporą jedyna od ubiegłorocznego światowego zjazdu polonijnego spełniona obietnica.

Dziś o problemach Polonii ma dyskutować Senat. Projekt uchwały w sprawie polityki państwa wobec Polonii, ktry mają przyjąć senatorowie też opisuje raczej postulaty i nadzieje niż rzeczywistość. W nowej kadencji Senat postanowił wrcić do niechcianych przez rząd i zlekceważonych przez poprzedni Sejm projektw ustaw o obywatelstwie i Karcie Polaka. Funduszy dla Polonii jest w tegorocznym budżecie Kancelarii Senatu o dziesięć procent mniej niż rok temu.

Debata polonijna jest dziś potrzebniejsza niż kiedykolwiek wcześniej także z powodu socjologicznych i politycznych zjawisk, ktre zachodzą w diasporze.

Przywilej ojczyźniany

Pakiet ustaw proponowanych przez Senat poprzedniej kadencji był następstwem zawartego w konstytucji zapisu, ktry przyznał Polakom mieszkającym za granicą prawo do swobodnego wjazdu i osiedlenia się w kraju. Zaszła więc potrzeba skonkretyzowania tego prawa. W pierwszej kolejności na regulację ustawową czekało przywrcenie albo nadanie obywatelstwa. Dla tych rodakw, ktrzy by nie mogli lub nie chcieli przyjąć obywatelstwa, zaprojektowano przywilej ojczyźniany, pozwalający traktować ich podczas przyjazdu i pobytu w Polsce inaczej niż cudzoziemcw. Wreszcie dla grupy znajdującej się w najtrudniejszym położeniu oraz najbardziej w przeszłości skrzywdzonej Senat przygotował ustawę o repatriacji. Czwarty projekt dotyczył ustanowienia Dnia Polonii, od dawna obchodzonego w diasporze 2 maja pod nazwą Święto Emigracji. O wszystkich tych projektach mwiło się w poprzednich kadencjach, ale dopiero w ubiegłej przybrały one charakter zobowiązania konstytucyjnego oraz zostały poddane obrbce legislacyjnej.

Nad projektami ustaw o obywatelstwie i repatriacji pracował rwnież od kilku lat rząd. Ustawa o repatriacji została przyjęta w wersji kompromisowej i weszła w życie 1 stycznia 2001 roku. Ustawę o obywatelstwie Sejm też uchwalił w wersji bliższej rządowemu projektowi w 2000 roku, Senat wprowadził do niej poprawki, a Sejm uznał, że nie będzie ich rozpatrywał, tym samym niejako pozbawiając Senat rwnouprawnienia w procesie legislacyjnym i prawa głosu w dziedzinie poddanej - mocą tradycji, ale także na podstawie konstytucji - jego szczeglnej pieczy.

Ustawę o Karcie Polaka Senat, mimo negatywnej opinii Rady Ministrw, uchwalił w kwietniu 2000 roku. Sejm poddał ją gruntownej przerbce. Rząd miał ją ponownie zaopiniować. Do końca minionej kadencji ustawa nie została jednak skierowana do drugiego czytania. Podobny los spotkał niekontrowersyjny, dwuzdaniowy projekt ustanowienia 2 maja Dniem Polonii i Polakw za Granicą; przyjęty przez Senat w lipcu 2000 roku, nie został już poddany pod głosowanie w poprzednim Sejmie.

Rodak czy obcokrajowiec

Opr rządu wobec senackich propozycji ustaw polonijnych miał (i ma) trojakie przyczyny. Pierwsza była finansowa; dlatego obszar objęty repatriacją został okrojony do azjatyckiej części byłego Związku Radzieckiego, zresztą Senat ani krajowe stowarzyszenia na rzecz Polakw za granicą nie sprzeciwiły się temu.

Nie do policzenia okazały się ewentualne koszty wprowadzenia Karty Polaka. W pierwszej wersji miała zrwnać jej posiadaczy z krajowcami w prawie do mieszkania, pracy, oświaty, świadczeń zdrowotnych i emerytalnych (dwu pierwszych uprawnień nie mieliby od kogo egzekwować nawet obywatele RP, za dwa ostatnie trzeba sobie samemu zapłacić) oraz udzielić nieograniczonego w czasie prawa pobytu na terytorium Polski.

Drugie zastrzeżenie wiązało się z procesem harmonizowania prawa polskiego z międzynarodowym, a zwłaszcza z unijnym. Udzielenie przywileju swobodnego wjazdu do Polski rodakom, czyli zastosowanie kryterium narodowego do zrżnicowania wymagań stawianych obywatelom innych państw, zdaniem rządu jest niedopuszczalne. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w przygotowaniach do nałożenia obowiązku wizowego na przybyszw z Europy Wschodniej nie przewidziało preferencji dla rodakw, a wyłącznie udogodnienia dla wszystkich przyjezdnych, na przykład wizy wieloletnie i wielokrotne. Spr o to, czy nadanie przywileju rodakom faktycznie byłoby sprzeczne z prawem międzynarodowym, nie został rozstrzygnięty w sposb niepozostawiający wątpliwości. Do ostrożności powinny jednak skłaniać protesty krajw sąsiadujących z Węgrami po wprowadzeniu przez to państwo Karty Węgra.

Trzeci powd sprzeciwu wiązał się z koniecznością stwierdzania przez urzędy konsularne "pochodzenia polskiego" albo "narodowości polskiej" przez osoby aspirujące do posiadania Karty Polaka. Argument pierwszy to niepewność kryteriw, a zatem nieuchronna arbitralność takiego stwierdzenia, czego słusznie urzędy unikają. Argument drugi był pochodny od pierwszego: z żądaniem stwierdzenia polskości mogłaby wystąpić nieokreślona, ale z pewnością wielka liczba osb z państw byłego ZSRR nie z powodw patriotycznych, lecz dla korzyści materialnych. Ale w ustawie repatriacyjnej takie kryteria zostały sformułowane: posiadanie co najmniej jednego rodzica lub dziadka, lub dwojga pradziadkw polskiego pochodzenia lub obywatelstwa albo wykazanie związku z polskością - na przykład władanie polszczyzną, dochowywanie polskich obyczajw i tradycji. Niechęć do rozstrzygania przez konsulaty przypadkw niepewnych powoduje zaś, że wielkiej liczbie osb, co do polskości ktrych nie ma żadnej wątpliwości, taki przywilej nie może być przyznany.

Łączność z rodakami czy polityka zagraniczna

Na początku bieżącej kadencji marszałek Senatu musiał ostro przeciwstawić się prbie ubezwłasnowolnienia Izby w zagwarantowanej konstytucyjnie misji opiekuna rodakw za granicą. W pierwszym projekcie tegorocznego budżetu państwa Senatowi zostały odjęte środki przeznaczone dla Polonii i przydzielone do dyspozycji Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Błąd (bo budżet Senatu jest autonomiczny i nie może być modyfikowany przez rząd) po interwencji marszałka naprawiono, ale niejasności w sprawie podziału kompetencji władz RP względem Polonii nie rozstrzygnięto do końca, choćby z powodu podtrzymywanego przez koalicję SLD - UP zamysłu likwidacji Senatu.

W projekcie obecnej uchwały Senatu wspomina się "z radością" o zamiarze prezydenta koordynowania polonijnej działalności instytucji krajowych i o zapowiedzi rządu, że sformułuje program działań na rzecz Polakw za granicą. Jedyny w III RP polonijny program rządowy powstał w 1991 roku, a w 1992 roku został uzupełniony przez program wspłpracy Ministerstwa Gospodarki z polskim wychodźstwem. Z pewnością jest potrzebny namysł nad - nowym być może - podziałem zadań i kompetencji pomiędzy instytucje państwowe, rządowe oraz pozarządowe, byleby nie naruszyć zasady, że Polonia nie jest instrumentem polskiej polityki zagranicznej, lecz jej zagranicznym podmiotem.

Trzecia część narodu

W ostatnim czasie w stosunkach między krajem a zorganizowaną Polonią, zwłaszcza w obu Amerykach, zaiskrzyło. W wielu państwach polskie placwki dyplomatyczne nie utrzymują kontaktw z organizacjami polonijnymi. Jesienią zjazd Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ) stwierdził w uchwale, że niemożliwa jest wspłpraca z MSZ i jego placwkami, oskarżył polski rząd, parlament i media w kraju o wrogie nastawienie. Ustanowienie Dnia Polonii można uznać za symboliczne zakończenie procesu nawiązywania przez kraj - macierz, po odzyskaniu niepodległości, łączności z wychodźstwem. Organizacje rodakw za granicą zapowiedziały reaktywowanie Światowej Rady Polonii. Szkopuł jednak w tym, że wszystkie stowarzyszenia polonijne skupiają nie więcej niż 5 - 10 procent rozsianej po świecie populacji Polakw i osb pochodzenia polskiego. Wadą polskich instytucji państwowych i pozarządowych działających na rzecz Polonii jest to, że nawiązują kontakty prawie wyłącznie z zorganizowaną jej częścią. Powołanie Światowej Rady Polonii może ten obyczaj zakonserwować. -

KONTROWERSYJNY PRZYWÓDCA POLONII AMERYKAŃSKIEJ - GOŚĆ POLSKIEGO SENATU

Język prezesa Moskala

Prezes Edward Moskal to przywdca Polonii amerykańskiej. Człowiek słynny z antysemickich wypowiedzi i strofowania najwyższych władz Polski. Jest tak kontrowersyjny, że nawet zaproszenie go do wzięcia udziału w dzisiejszej debacie na temat Polonii w Senacie RP wywołało dyskusje.

Moskal od 14 lat w niekwestionowany sposb przewodzi Kongresowi Polonii Amerykańskiej, ktry skupia organizacje polonijne reprezentujące ok. 10 milionw polonusw z Ameryki Płnocnej. Prezes ma wiele zasług dla Polski. Jedną z nich jest stały nacisk na władze amerykańskie w sprawie przyjęcia nas do NATO. Został za to uhonorowany przez polski rząd. Wcześniej, jeszcze w 1993 r. został odznaczony przez prezydenta Lecha Wałęsę Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi RP. W zasadzie więc nie powinno nikogo dziwić zaproszenie Moskala przez marszałka Senatu Longina Pastusiaka (SLD): "Liczę na Pana osobisty udział w debacie na temat polityki państwa polskiego wobec Polonii".

Dziwi jednak, bo prezes Kongresu ma też drugą twarz.

Za trzydzieści srebrnikw

Prezes miał dobre stosunki z rządami Tadeusza Mazowieckiego, Jana Olszewskiego i Waldemara Pawlaka. Pierwsze poważne zadrażnienie nastąpiło w 1996 r. Moskal uznał wwczas, że Dariusz Rosati, wtedy szef MSZ, niepotrzebnie przepraszał za pogrom kielecki. Potem sprzeciwiał się staraniom Żydw o odzyskanie majątku, ktry stracili w Polsce po drugiej wojnie światowej. W liście do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego napisał, że brak stanowczości polskich władz i błędy urzędnikw państwowych powodują, iż "Żydzi pozwalają sobie na coraz więcej". Po liście Komitet Amerykańskich Żydw zerwał stosunki z KPA. Ze stanowiska dyrektora Kongresu zrezygnował Jan Nowak-Jeziorański, były szef Radia Wolna Europa, słynny kurier z Warszawy.

- Postawa Moskala skomplikowała starania o przyjęcie Polski do NATO - twierdzi Marilyn Piurek, ktra w tym czasie pracowała dla Billa Clintona.

W okresie rządw Jerzego Buzka kontakty między Chicago a Warszawą ochłodziły się drastycznie. Powodem były kolejne listy i wypowiedzi Moskala, m.in. list do premiera z lipca 2000 r., ktry zawierał oskarżenia o zdradę interesw Polski za "30 srebrnikw" oraz ataki na ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego.

Do listy wystąpień i oświadczeń można dodać krytykę Aleksandra Kwaśniewskiego za to, że przeprosił za Jedwabne. Wielką wrzawę wywołało też oskarżenie (na podstawie sfałszowanych dokumentw) Jana Nowaka-Jeziorańskiego o wspłpracę z hitlerowcami.

Ostatnio prezes KPA był w Polsce dokładnie rok temu, na II Zjeździe Polonii i Polakw z Zagranicy. W mediach zastanawiano się bardziej nad tym, czy będzie kolejny skandal niż nad problemami Polakw za granicą. Na Zjazd nie przyjechał prezydent RP, byli natomiast premier Buzek oraz marszałkowie Sejmu i Senatu.

Inteligencja nie potrafi

Ostatnio prezes podczas lokalnej kampanii wyborczej w Chicago poparł Amerykankę polskiego pochodzenia Nancy Kaszak. Kłamliwie oskarżył jej rywala Rahma Emanuela, Amerykanina żydowskiego pochodzenia, że był obywatelem Izraela i służył w jego siłach zbrojnych.

- Uzasadnione jest przypuszczenie, że nie strzelał kulkami z papieru do Palestyńczykw - stwierdził Moskal, czym spowodował burzę, a w rezultacie przegraną Nancy Kaszak.

To, co jedni uważają za polityczne faux pas, przez wielu członkw Kongresu traktowane jest jako przejaw osobistej odwagi.

- Prezes jest silnym liderem. Nie boi się mwić o sprawach, ktre są trudne, a o ktrych mwić trzeba - mwi Frank Milewski, ktry kieruje oddziałem KPA w południowym Nowym Jorku.

Marek Tomaszewski, przewodniczący Forum Polonii, nowojorskiej organizacji utworzonej jako przeciwwaga dla Kongresu, mwi: - Tak zwana ulica stoi za Moskalem murem. Często spotykam się z opiniami, że jest on wielkim Polakiem.

Zdaniem Tomaszewskiego powodem popularności prezesa KPA jest to, że polska inteligencja w USA nie potrafi i nie chce zająć wyważonego stanowiska, broniącego interesw Polonii, ktre czasami rżne są od interesw żydowskich.

- Tę prżnię wykorzystuje właśnie Moskal - mwi Tomaszewski.

Anna Rogozińska-Wickers z Nowego Jorku

Paweł Reszka

PROBLEMY I OCZEKIWANIA POLAKÓW NA CAŁYM ŚWIECIE

x Jan Zinkiewicz, prezes Związku Polakw Kazachstanu (80 tys. Polakw)

Brakuje nam cywilizowanej repatriacji do Polski. Kazachstan buduje monoetnicze państwo, w ktrym dla Polakw nie ma miejsca. Nie ma kraju, do ktrego moglibyśmy wyjechać. A my przecież mamy swoją historyczną ojczyznę. Co z tego, jeżeli rocznie wyjeżdża do Polski kilkadziesiąt osb? W tym czasie do Rosji wyjeżdża sześćdziesiąt, osiemdziesiąt tysięcy Rosjan. Jak tak dalej pjdzie, to ostatni Polak wyjedzie z Kazachstanu za dwa tysiące lat. Chcemy też nadania studentom statusu repatriantw. Po skończeniu studiw w Polsce zmuszeni są wracać do Kazachstanu i ponownie ubiegać się o wizę. To absurd. Chcemy rwnież, by renta dla repatriantw była uzależniona od wykształcenia i zawodu, ktre otrzymaliśmy w Kazachstanie. Obecnie jest rwna dla wszystkich i wynosi 472 zł, na co wielu repatriantw się żali.

x Ryszard Stankiewicz, Związek Polakw na Łotwie, prezes oddziału w Dyneburgu (60 tys.)

Głwnym problemem jest bezpaństwowość. Wśrd tutejszych Polakw są albo obywatele Łotwy, albo tacy, ktrzy przyjechali z dawnych Kresw i nie mają żadnego obywatelstwa. By zdobyć obywatelstwo łotewskie, muszą zdać egzamin z języka. Większość z nich to jednak ludzie starsi, ktrzy nie mwią po łotewsku. Bezskutecznie ubiegają się też o obywatelstwo polskie. Poza tym państwo łotewskie nie uznaje stażu pracy osobom, ktre kiedyś pracowały na terenie dawnych Kresw, a wiemy, że takie porozumienie zostało zawarte między Polską i Litwą. Wielu młodych Polakw szuka też pracy sezonowej w Polsce. Marzą, by wyjechać do Polski na studia.

x Jan Sienkiewicz, polski dziennikarz niezależny, radny Wilna (Litwa, 300 tys.)

Najważniejszym problemem materialnym jest zwrot polskiego mienia, głwnie ziemi. Polityka państwa litewskiego nastawiona jest na to, by nie dopuścić do wzmocnienia Polakw. Jednak są to rwnież tereny atrakcyjne dla inwestorw, prywatnych przedsiębiorcw, a nawet mafii. Problemem duchowym jest stała walka o utrzymanie polskiej oświaty przynajmniej na obecnym poziomie. Państwo litewskie cały czas wynajduje rżne przeszkody. Otrzymujemy ogromną pomoc ze strony Polski w formie stypendiw na studia wyższe, ale nie jest to formuła, ktra w stu procentach zadowalałaby Polakw. Wielu studentw po prostu nie wraca na Litwę. Nie istnieje jedna zwarta polityka państwa polskiego wobec Polonii. Pomoc z Polski jest jednak poważna, nieporwnanie większa niż w PRL. Z wdzięcznością ją przyjmujemy.

x Henryk Fiel, prezes polskiego towarzystwa "Latarnik" w Tiumeniu na Syberii (Rosja, 200 tys.)

Nam się nieźle powodzi. Pracujemy i staramy się, by o Polakach było jak najgłośniej. Działamy dla dobra Polski i na rzecz podtrzymania polskości. Kiedy dziesięć lat temu zaczynaliśmy naszą działalność, ludzie pytali, co to "Latarnik". Dziś wszyscy wiedzą. Piszą o nas artykuły w lokalnej prasie, pokazują w telewizji. Ludzie przychodzą do nas i przyznają się do polskości. Mamy wszystko. Brakuje nam tylko polskich gazet i informacji o codziennym życiu w Polsce.

x Dorota Al Menameh, jedna z 30 Polek w Jemenie

Czekamy na podstawowe szczepionki przeciwko gruźlicy, odrze, chorobie Heinego i Medina. Pł roku temu napisałam do Ministerstwa Zdrowia, ale nie otrzymałam odpowiedzi. W Jemenie bardzo szerzy się gruźlica. Co trzecia, czwarta osoba jest chora. A dzieci szczepione są tylko do płtora roku. Potrzebujemy około 20 szczepionek. Dzięki pomocy z Polski pod koniec ubiegłego roku dotarły już do nas komplety polskich podręcznikw. Mamy z czego uczyć nasze dzieci.

x Maciej Wierzyński, red. naczelny nowojorskiego "Nowego Dziennika" (w Polsce uważa się, że Polonia amerykańska liczy ok. 9 mln, w USA, że kilkaset tysięcy)

Po debacie w Senacie RP oczekuję niewiele. Większość dyskusji o emigracji, ktra toczy się w Polsce, skażona jest brakiem wiedzy o zjawisku, poczynając od - moim zdaniem - zupełnie nierealistycznych danych dotyczących liczby Polakw mieszkających za granicą. Najmniej rozpoznawalny problem - jeśli chodzi o kraje zachodnie - to opieka nad wspłczesną emigracją zarobkową, w dużej mierze nielegalną. Kiedy do Waszyngtonu przyjeżdża prezydent Meksyku, jednym z najważniejszych tematw jego rozmw z George'em W. Bushem jest sprawa nielegalnych pracownikw. Nawet nie wiem, czy władze Rzeczypospolitej wiedzą, jaka jest skala tego zjawiska w przypadku polskiej emigracji.

x Aleksandra Sliwowska-Bartsch, radca zarządu Towarzystwa Dobroczynnego Polonia w Rio de Janeiro (Brazylia, 1,2 mln)

Kolonie polskie w Brazylii bardzo szybko się starzeją. Nie ma nowej fali emigracyjnej i coraz bardziej odczuwamy brak młodego pokolenia. Młodych ludzi trudno jest przyciągnąć do polskiej tradycji i obyczajw. Ze względu na kryzys finansowy i wysoki koszt biletw do Polski trudno jest podjąć decyzję o podrży do kraju. Dlatego należałoby znaleźć źrdła nabywania biletw po jak najniższej cenie, właśnie w Polsce, gdzie - jak wszyscy twierdzą - ceny biletw są niższe nawet o 50 procent. W związku z tym mogłaby nastąpić rodzinna wymiana studentw. Wpłynęłoby to rwnież na organizowanie występw artystycznych i wymianę naukowcw. Byłaby też możliwość przesyłania drogą lotniczą aktualnych materiałw szkolnych, ktrych bardzo nam brakuje.

x Elżbieta Rogacka, prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej (800 tys.)

Wszystkie dotychczasowe rządy mwią kwieciście o wspłpracy z nami, żadna jednak sprawa dla nas istotna nie została do końca załatwiona, a większość nawet nie jest zaczęta. Wyraźnie daje się odczuć regres. Widać to chociażby w placwkach dyplomatyczno-konsularnych, w ktrych ostatnio wręcz regułą jest wyraźny brak szacunku dla ludzi. Tysiące obywateli polskich zamieszkałych poza granicami kraju, ktrzy przepracowali w nim kiedyś dziesiątki lat, płacąc podatki emerytalne, dzisiaj nie może uzyskać nawet skromnych dodatkw do zagranicznych emerytur. Znamy przypadki, że nawet w najbogatszych państwach świata wielu z nich żyje w ubstwie. Jesteśmy gotowi do wspłpracy, a nie do podległości. Zanim jednak dojdzie do wspłpracy, pragniemy otrzymać gwarancje traktowania nas zgodnie z Konstytucją III RP i międzynarodowymi prawami człowieka. Wspłpracować możemy na zasadach partnera, a nie petenta.

NOT. K. W.

KOMENTARZ

Wady Polonii, wady kraju

W 1990 roku nieufność Polonii, w tym zwłaszcza niepodległościowej emigracji politycznej, do głębokości, trwałości i szczerości rewolucji ustrojowej w kraju była tak wielka, że na miejsce pierwszego kontaktu został obrany Rzym, a za gwaranta uczciwości delegatw z ojczyzny - papież Polak.

W dniu inauguracji prezydentury Lecha Wałęsy dokonało się przekazanie krajowi insygniw państwowych II Rzeczypospolitej. Wcześniej władze Polski na uchodźstwie uznały swoją misję za zakończoną. Był to koniec czasu prby. Emigracja polityczna nie musiała już pełnić w stosunku do kraju funkcji zastępczych. Nadszedł okres budowy stosunkw partnerskich. Czy to się powiodło?

Nie w pełni. Wadą wielu organizacji polonijnych na Wschodzie jest nastawienie prawie wyłącznie na przyjmowanie pomocy z kraju i ograniczenie aktywności w swoim środowisku do dystrybucji darw. Wadą wielu organizacji Polakw na Zachodzie, zwłaszcza w obu Amerykach, jest niedostrzeganie, że Polska jest wolnym i demokratycznym państwem i ani dyktowanie, jak ma się urządzić, ani pouczanie autorytatywnym tonem, jak (kim) ma się rządzić, nie przystoi. Wadą wielu polskich instytucji i organizacji kontaktujących się z Polonią jest rywalizacja o wpływy wśrd Polakw za granicą i przenoszenie tam wewnętrznych sporw politycznych.

Wadą kraju, nie w pełni zawinioną, jest mizeria finansowa, niepozwalająca ani na pomoc potrzebującym tego rodakom, ani na ochronę dziedzictwa polskiej kultury.

Andrzej Kaczyński

 

POLSKA AGENCJA PRASOWA

Polska: Senatorowie wytyczyli cele polityki państwa wobec Polonii

Na kilka dni przed pierwszymi obchodami Dnia Polonii i Polaków za Granicą (2 maja) senatorowie z Komisji Ustawodawstwa i Praworządności oraz Komisji Emigracji i Polaków za Granicą przygotowali projekt uchwały dotyczący polityki Polski wobec Polonii. Debatę zaplanowano na uroczyste posiedzenie Senatu 30 kwietnia. Weźmie w niej udział prezydent, premier, marszałek Sejmu i przedstawiciele organizacji polonijnych.

W myśl definicji zawartej w projekcie, Polska jest "Macierzą wszystkich Polaków, a także rozsianych po całym świecie, stanowiących Polonię, grup etnicznych polskiego pochodzenia powstałych w następstwie masowej emigracji ekonomicznej, wychodźstwa politycznego i deportacji. Dotyczy to również wszystkich skupisk Polaków, które w następstwie zmiany granic znalazły się poza obszarem państwa polskiego".

Senatorowie zapisali w projekcie podziękowania dla Polonii, jako dla tej, która dążyła do wolności, suwerenności i sprawiedliwości społecznej, a także kultywowała polską historię i tradycję poza granicami kraju.

"Zaangażowanie Polonii i Polaków za granicą w promowanie spraw polskich w świecie zasługuje na najwyższe uznanie i godne jest naszej historycznej pamięci. Szczególne podziękowanie należy się im za skuteczne działania na rzecz przyjęcia Polski do NATO i wspieranie jej dążeń do członkostwa w Unii Europejskiej" - czytamy w projekcie.

Za najważniejsze aspekty polityki państwa polskiego wobec Polonii senatorowie uznali: zapewnienie Polakom za granicą praw mniejszości narodowych, rozwijanie nauki języka polskiego, promowanie polskiej kultury i polskich mediów, wspieranie działalności gospodarczej, naukowej i artystycznej osób polskiego pochodzenia.

30 kwietnia, podczas senackiej debaty w sprawie polityki państwa wobec Polonii i Polaków za granicą, przewidziane są wystąpienia prezydenta, marszałków obu izb parlamentu, premiera oraz gości - przedstawicieli środowisk i organizacji polonijnych. W spotkaniu weźmie m.in. udział prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, Edward Moskal.

Według szacunków Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" z ubiegłego roku, Polonia to ok. 16 mln ludzi. Największe skupisko Polonii jest w Stanach Zjednoczonych (szacunkowo od 5,6 mln do prawie 10 mln), Niemczech (ok. 1,5 mln), Francji (ok. 1 mln) i na Białorusi (do 700 tys.).

PAP 28 kwietnia 2002 r.

Polska: W Senacie o Polonii

Wśród zaproszonych na uroczystość gości są przedstawiciele Polonii z różnych stron świata, m.in. przewodniczący Rady Polonii Świata Marek Malicki i prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Edward Moskal.

"Dołożę starań, aby przyjęte przez odrodzony Senat w 1989 r. chlubne polonijne tradycje ta Izba podtrzymywała i rozwijała" - powiedział w swoim przemówieniu marszałek Senatu Longin Pastusiak.

"Ojczyznę mamy jedną i jeden tworzymy naród. Wszyscy razem, Polacy z całego niemal świata i Polacy znad Wisły tworzymy wspólnotę, której na imię polski naród" - podkreślił Pastusiak.

Dodał, że w przeszłości różnie wyglądały stosunki państwa polskiego z rodakami za granicą. "W 1989 r. w naszych relacjach dużo zmieniło się na lepsze, ale wciąż jest to stan, który jeszcze nie zadowala. W imieniu senatorów i swoim zapewniam, że uczynimy wszystko, ażeby dzisiejsza debata nie zakończyła się tylko ładnie brzmiącą uchwałą, lecz aby obiecujące słowa przerodziły się w czyny" - powiedział Pastusiak. Dodał, że o dobrej woli i życzliwości wobec Polonii świadczy obecność na uroczystości najwyższych władz Rzeczypospolitej Polski.

"Chciałbym, aby ta sesja spełniła rolę mostu pojednania, dzięki któremu relacje Polonii z Ojczyzna będą partnerskie i usatysfakcjonują obie strony".

W opinii Pastusiaka, mankamentem dotychczasowych stosunków z Polonią jest brak wyraźnie określonego krajowego ośrodka władzy posiadającego stosowne kompetencje do rozwiązywania problemów Polaków za granicą: "Jeżeli chcemy, by ta debata doprowadziła do przełomu w polityce państwa polskiego wobec Polonii, powinniśmy zmiany rozpocząć od utworzenia ośrodka koordynacji działalności polonijnej prowadzonej przez urzędy państwowe i organizacje pozarządowe".

Zdaniem marszałka Senatu, kontakty rodaków z zagranicy z ojczyzną zyskają nową jakość, jeżeli przybywający do macierzystego kraju Polacy będą wiedzieć, gdzie i do kogo mogą się zwrócić w sprawach swoich stowarzyszeń i swoich problemów.

Podczas posiedzenia odbędzie się drugie czytanie projektu uchwały Senatu w sprawie polityki Polski wobec Polonii i Polaków za granicą.

PAP 30.04.2002

Polska: Prezydent Kwaśniewski: Troska o Polonię - wielkim zbiorowym obowiązkiem

Prezydent RP przypomniał, że każda migracja i opuszczenie ojczyzny to "dramat człowieka i poszukiwanie nadziei". "Szczególnie boleśnie wspominamy ostatnie fale migracyjne. Z lat 50., po 1968 roku oraz po wprowadzeniu stanu wojennego" - mówił prezydent.

Podkreślił, że wie czego Polacy za granicą oczekują: przyjaznych regulacji prawnych, nieograniczonej możliwości kontaktów z ojczyzną, rozwiązania kwestii dotyczących obywatelstwa.

"Jest też wielki problem repatriacji. Tu powinniśmy zapewnić politykę otwartą, ale realistyczną. Byłoby czymś niemoralnym, gdybyśmy łudzili mirażami łatwego powrotu do Polski tych ludzi, którzy już swoje przecierpieli. Należy im się uczciwe stanowisko co do możliwości i zakresu przyjęcia fali repatriacyjnej" - podkreślił Kwaśniewski.

W jego opinii, najbardziej oczekiwanym przez Polonię dobrem jest dostęp do kultury narodowej, m.in. książek i czasopism. Potrzebne jest mocniejsze wsparcie polonijnej oświaty i kultury zwłaszcza na Wschodzie - uważa prezydent.

Kwaśniewski mówił, że jest przekonany, iż "Polonia jest mocnym atutem i wielkim kapitałem Polski na arenie międzynarodowej".

"Niedoceniana jest rola Polonii w promocji naszego kraju. Udział Polonii we współpracy gospodarczej jest daleki od możliwości i oczekiwań. Środowiska polonijne działające jako lobby mogą odegrać istotną rolę" - zauważył.

Prezydent dodał, że odpowiedzialność za dobre imię Polski ponoszą też działacze polonijni, którzy są bacznie obserwowani przez media i środowiska opiniotwórcze.

"Nie chodzi tu by zamazywać różnice, lecz byśmy w ważnych sprawach potrafili mówić jednym głosem. By nasi rodacy zaprzestali niszczących sporów i niepotrzebnej rywalizacji, gdy chodzi o wspólny interes" - mówił Kwaśniewski.

"Dom wszystkich - Polska - to nie tylko hasło mojej kampanii wyborczej. To cel mojej działalności. Ten dom jest także waszym domem drodzy rodacy, gdziekolwiek rzucił was los" - zakończył prezydent.

PAP 30.04.2002

Polska: Marszałek Borowski: Obraz Polski kształtują emigranci

"Polacy za granicą oczekują, że bycie Polakiem stanie się atutem, a przynajmniej nie będzie obciążeniem. Chcą być dumni z Polski" - podkreślił Borowski. W jego opinii, powodem do dumy musi być także nowa i nowoczesna polityka państwa wobec Polonii.

Mówiąc o problemach w stosunkach między krajem a Polonią, marszałek sejmu podkreślił, że kłopotliwe są także rozbieżności między organizacjami polonijnymi. "Rozbicie środowiska polonijnego nie służy ani interesom Polonii, ani Polski, utrwalając niekorzystny stereotyp Polaka, z którym chcielibyśmy zerwać".

Dodał, że wiele należy także zmienić w pracy polskich placówek konsularnych, "których stosunek do Polonii i jej spraw jest czasami słusznie poddawany krytyce".

Borowski mówił, że Sejm utrzymuje częste kontakty z Polonią. Posłowie zajmują się m.in. problemami oświaty polskiej na Litwie, problemami dotyczącymi uzyskania przez Polaków w Rosji statusu narodu represjonowanego, a także działalnością V programu Polskiego Radia i telewizją "Polonia". Przypomniał, że powołana została podkomisja, która pracuje nad projektami zmian ustaw, umożliwiających ułatwienia wizowe dla cudzoziemców pochodzenia polskiego.

PAP 30.04.2002

Polska: Rządowy program polityki wobec Polonii

Sławomir Dąbrowa wyjawił, że program opierać się będzie na 9 głównych założeniach.

Po pierwsze (kolejność nie wartościuje założeń programu), rząd podejmie działania na rzecz zapewniania Polakom za granicą praw mniejszości narodowych, a także możliwości kultywowania polskiej kultury i oświaty w krajach zamieszkiwania Polonusów.

Po drugie, państwo polskie zobowiąże się do udzielania pomocy działaniom mającym na celu podniesienie rangi znaczenia Polonii za granicą i jej roli w życiu politycznym, społecznym i kulturalnym państw zamieszkiwania emigrantów.

Po trzecie, rząd będzie wspierał działalność gospodarczą Polonii i podtrzymywał współpracę biznesową miedzy Polakami za granicą a Polakami w kraju oraz umożliwi Polonusom porady dot. polskich przepisów prawnych.

Po czwarte, Polska będzie rozwijać aktywność młodego pokolenia polskich emigrantów. "Będziemy wspierać działalność organizacji studenckich, harcerskich i hobbystycznych, uatrakcyjniać programy imprez polonijnych organizowanych w kraju, upowszechniać informację o Polsce w językach obcych" - wyjaśnił Dąbrowa. Dodał, że rząd myśli także o inicjatywach internetowych, których skorzystałaby polska młodzież na emigracji.

Po piąte, rząd podejmie działania mające na celu rozszerzenie dostępu i możliwości Polonii do uczenia się i doskonalenia języka polskiego, również za pośrednictwem internetu.

Po szóste, zobowiąże się do wspierania programów telewizyjnych i radiowych w polskich mediach dostępnych za granicą (program TV Polonia i 5 pr. Polskiego Radia) na temat Polski.

Po siódme, rząd będzie działał na rzecz poprawienia warunków dostępu do dóbr polskiej kultury, przez rozszerzanie prezentacji kulturalnych Polski za granicą.

Po ósme, rząd chciałby zapewnić sobie poparcie Polonii dla realizacji społecznych interesów państwowych i narodowych w tych sprawach, w których są one zgodne z interesami państwa zamieszkania Polonii. Dąbrowa wyjaśnił, że chodzi m.in. o informowanie o Polsce i o obronę dobrego imienia Polski za granicą.

Po dziewiąte, rząd zamierza wspomagać Polonię na Wschodzie. Chodzi zwłaszcza o odbudowywanie polskiej inteligencji. Dlatego rząd zamierza m.in. przyznawać stypendia dla osób studiujących w krajach byłego ZSRR oraz pomagać w wyposażeniu polskich organizacji polonijnych.

PAP 30.04.2002

Polska: Edward Moskal: Polonia ma prawo do własnych opinii

"Chociaż niejednokrotnie nasze sądy i opinie różniły się od oficjalnych poglądów kolejnych władz RP, to w tej różnorodności należy doszukiwać się wartości pozytywnych, a niekoniecznie negatywnych" - powiedział Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Moskal podkreślał, że najważniejszym zadaniem Kongresu Polonii Amerykańskiej jest "popieranie interesów Polski na gruncie amerykańskim oraz obrona dobrego imienia Polski i Polaków, przeciwstawianie się wszelkim próbom szkalowania kraju oraz walka, z tymi którzy ten wizerunek naruszają".

Wymieniał też problemy nurtujące amerykańską Polonię: kłopoty przy przekraczaniu granicy, nieuregulowany status prawny wielu Polaków w USA oraz opodatkowanie emerytur Polonusów wracających na stare lata do Polski: "Swoistym wyrzutem sumienia od szeregu lat jest mieszkająca w USA wielotysięczna rzesza Polaków nie mających uregulowanego statusu prawnego. Żyją na stopie nielegalnej. Polska ma powinność upomnienia się o tych ludzi, którzy są odcięci od Polski formalno-prawnymi barierami. Konieczne stają się rozmowy na ten temat na najwyższym szczeblu międzypaństwowym, stwarzające ewentualność prezydenckiej amnestii dla nielegalnie przebywających w USA Polaków".

Moskal upominał się też o ściślejsze związki gospodarcze Polski i USA: "Dochodzą do nas wiadomości, że dzisiejsza Polska ulegając europejskim grupom nacisku nie docenia należycie oferty amerykańskiego biznesu. Wchodząc w nowe struktury gospodarcze jest gotowa je poświęcić ze szkodą dla obu stron. Jako Amerykanie polskiego pochodzenia nie możemy tych tendencji aprobować".

"Niech żyje Polska. God bless America" - tak zakończył swoje przemówienie szef Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Marszałek Senatu Longin Pastusiak uznał, że było ono "spokojne i wyważone, bez sensacji, której oczekiwali dziennikarze".

PAP 30.04.2002

Polska: Prof. Andrzej Stelmachowski o potrzebie autentycznego partnerstwa

"Jeżeli mamy mówić o rzeczywistym partnerstwie, to oba bieguny powinny się zintegrować. Po stronie Polski powinien być wyraźnie określony partner i po stronie Polonii, bo w przeciwnym razie pozostaniemy w sferze deklaracji albo dowolnego dobierania sobie partnerów do rozmów, co jest jeszcze gorsze" - powiedział Stelmachowski.

Pytany przez dziennikarzy, czy polityka wobec emigracji powinna być zorganizowana przy prezydencie czy przy rządzie Stelmachowski odpowiedział: "Jeśli miałbym wybierać, to lepiej przy prezydencie. Rząd jest uwikłany w bieżącą politykę. To nie jest najlepszy punkt, wokół którego można ogniskować działalność Polonii. To nie znaczy, że nie powinien być aktywny w sprawach polonijnych".

Dodał, że niektórzy emigranci są obywatelami innych państw i ich nadmiernie bliskie stosunki i współpraca z rządem innego państwa stwarzają dwuznaczne sytuacje.

Dziennikarze pytali Stelmachowskiego, jak ocenia fakt nieprzybycia na uroczystość Jana Nowaka-Jeziorańskiego i czy łączy to z obecnością w Senacie Edwarda Moskala, szefa Polonii Amerykańskiej. "O ile wiem, to był zaproszony, a jego decyzja o nie przyjściu to decyzja suwerenna" - powiedział Stelmachowski. Dodał, że ma pretensje do mediów, że od zeszłego roku powracają do tematu tarć między Moskalem a Jeziorańskim i je wyolbrzymiają.

Według marszałka Senatu, Nowak-Jeziorański został zaproszony na uroczystość, tak jak wszyscy, w terminie. Dopiero we wtorek w otrzymanym od Nowaka-Jeziorańskiego liście Longin Pastusiak dowiedział się, iż nie będzie on uczestniczył w posiedzeniu Izby.

W kwietniu ubiegłego roku Nowaka-Jeziorański oświadczył, że należy przeprosić za mord dokonany na Żydach w Jedwabnem w lipcu 1941 roku.

Moskal zareagował na to swoim oświadczeniem, w którym nazwał Nowaka-Jeziorańskiego m.in. "fałszywym autorytetem", "uchodzącym za polskiego patriotę". Napisał też, że Nowak-Jeziorański "pracował dla hitlerowców jako ich zaufany i lojalny zarządca przejętego mienia pożydowskiego".

Na oświadczenie Moskala oburzeniem zareagował m.in. ówczesny szef polskiego MSZ Władysław Bartoszewski.

PAP 30.04.2002

Polska: Cimoszewicz mówi, że potrzebna promocja Polski dla Polonii

Cimoszewicz zapowiedział w poniedziałek w Białymstoku powstanie nowej wersji rządowego programu współpracy z Polakami za granicą.

Według ministra, podstawową cechą takiego programu "musi być realizm". "Chodzi o dokładne rozpoznanie dzisiejszej rzeczywistości Polonii (...) i dostosowanie koncepcji współdziałania polskiego państwa z rodakami" - mówił minister spraw zagranicznych w poniedziałek na konferencji prasowej w Białymstoku.

W ocenie szefa MSZ, dzisiejsza Polonia, to nie tylko grupa powstała po wymuszonej (z przyczyn historycznych, politycznych lub zarobkowych) emigracji, ale także ludzie bez kompleksów, świetnie radzący sobie w krajach, w których żyją. Tymczasem - mówił Cimoszewicz - z nimi nie poszukiwano dotąd kontaktu, a obowiązywała "rutyna", czyli kontakty z organizacjami polonijnymi.

"Przy całym respekcie dla tradycji polonijnej, nie wolno nam popełnić błędu nie zauważenia zupełnie nowych zjawisk, a więc tych ludzi, którzy odnoszą sukcesy zawodowe(...) Z tymi ludźmi trzeba zacząć się inaczej kontaktować: nie przez posyłanie zespołu folklorystycznego, a raczej przez konstruowanie w Polsce, być może przez MSZ, odpowiedniej witryny internetowej, która będzie tym ludziom przekazywała to, co oni uznają za ich interesujące i potrzebne" - uważa Cimoszewicz.

Przyznał, że inne są potrzeby mniejszości polskiej np. w USA i Kazachstanie.

Według szefa polskiej dyplomacji, w Polsce potrzebna jest debata społeczna na temat skali i zasad repatriacji w sytuacji naszych wewnętrznych problemów, np. 3-milionowego bezrobocia.

"Być może powinniśmy znaleźć sposób na to, by całe społeczeństwo udzieliło odpowiedzi. Jeżeli taka byłaby wola i gotowość (...) że uznajemy potrzeby naszych rodaków za granicą za pilniejsze, ważniejsze z naszego punktu widzenia, niż nasze wewnętrzne, to oczywiście problem od strony materialnej jest do rozwiązania" - powiedział Cimoszewicz.

Pytany czy miał na myśli np. referendum, minister przyznał, że "to jest kwestia, która mogłaby być rozstrzygana przy okazji referendum organizowanego np. wraz z wyborami".

Łącznie w ramach repatriacji osiedliło się w Polsce w ostatnich latach 3567 osób. Według Urzędu ds. Repatriacji, w tym roku na koszt Skarbu Państwa powróci z Kazachstanu około 600 osób.

Na ten cel przeznaczono w budżecie państwa około 25 mln zł. Osobom repatriowanym zapewnia się pokrycie kosztów przejazdu, mieszkania, umożliwia pracę oraz zalicza się dotychczasowy staż pracy do polskiej emerytury. (PAP)

PAP 06.05.2002

Informacje o debacie zamieściła również Gazeta Wyborcza w wydaniu 2-3 maja br. na str. 5 artykuł Dominiki Pszczółkowskiej „Polska jest wszędzie”.

Po opisie debaty nawiązano do konfliktu pomiędzy Nowakiem-Jeziorańskim a E. Moskalem. Za ciekawostkę można uznać że podano ile Polaków i osób polskiego pochodzenia żyje na świecie: 15 – 20 mln.

Najwięcej w USA ok. 9 mln, Niemczech 1,5 mln, Francji 1 mln, Brazyli 800 tyś., Białorusi 700 tyś.

Zapomniano o Polakach w Kanadzie!!!! Ok. 1 mln.