Nasz Dziennik

Wtorek, 15 lutego 2000, Nr 38(624)

Ratyfikacja konwencji ramowej o ochronie mniejszosci narodowych

Niezgodnie z polskim interesem

Rozmowa z wiceprezesem Rady Naczelnej Federacji Organizacji Kresowych Józefem Stankiem

Panie Prezesie, zajmuje sie Pan od lat problematyka ochrony mniejszosci narodowych z ramienia Federacji Organizacji Kresowych. Co wynika z Panskich wieloletnich doswiadczen?

- Z obecnego stanu ochrony mniejszosci narodowych, ze szczególnym uwzglednieniem praw naszych rodaków w krajach osciennych wynika, ze ta ochrona nie odpowiada ustaleniom europejskiego prawa, ani tez postulatom takich organizacji jak Europejska Rada Wspólnot Polonijnych czy Rada Polonii Swiata.

Dlaczego?

- Jednym z filarów europejskiego prawa mniejszosci narodowych jest konwencja ramowa o ochronie mniejszosci narodowych Rady Europy. Ratyfikowali ja juz prawie wszyscy nasi sasiedzi poza Litwa i Bialorusia. Przewiduje ona szeroka ochrone praw i gdyby byly one przestrzegane, to nasi rodacy za granica czuliby sie w aspekcie narodowym prawie tak, jakby mieszkali w Polsce. Niestety - w odniesieniu do Polaków w krajach sasiednich konwencja spelnia role wylacznie pustej deklaracji.

Polska jest w przededniu ratyfikacji tej konwencji. Czy ratyfikacja wywrze pozytywny wplyw na prawa mniejszosci polskiej w krajach osciennych?

- Obawiam sie, ze nie. Konwencja jest zbiorem zalecen, do których powinny dostosowac sie panstwa w zakresie ochrony mniejszosci. Podpisalo ja 36 panstw, ratyfikowaly - 23 kraje, ale az 11 panstw wyposazylo ja w specjalne deklaracje interpretacyjne, aby - ze wzgledu na mniejszosci - zapewnic stabilizacje stosunków spoleczno-politycznych na swoim terytorium. Polska ustawa ratyfikacyjna jest juz po drugim czytaniu. Okazuje sie, ze warunki ratyfikacji konwencji przez Polske ida w zupelnie innym kierunku niz np. w Austrii lub Niemczech.

Austriacy stwierdzili w ustawie ratyfikacyjnej, ze przyjmuja konwencje lacznie z deklaracja umieszczona w tejze ustawie i ze ta umowa miedzypanstwowa bedzie wykonana przez wydanie ustaw. W deklaracji napisano, ze pod pojeciem mniejszosci narodowych w rozumieniu konwencji rozumie sie zamieszkale w Austrii i zadomowione grupy obywateli austriackich, które maja inny niz niemiecki jezyk macierzysty i które chca utrzymac wlasna tozsamosc narodowa. Austriacy objeli wiec konwencja takze Polaków.

Niemcy natomiast przyjeli konwencje z zastrzezeniem w deklaracji interpretacyjnej, ze bedzie ona stosowana tylko do Dunczyków, Serbów, Fryzów i Romów. Pomineli tym samym, w przeciwienstwie do Austrii, inne spolecznosci narodowe zadomowione w Niemczech, w tym polska, która przed wojna miala oficjalny status mniejszosci!

Konwencja nie zawiera definicji mniejszosci narodowej, wiec okreslenie, kogo ona obejmie, jest swietym prawem stron. Niemcy skorzystali z tego suwerennego prawa - to znaczy wyjasnili w momencie ratyfikacji, a nawet kilka lat wczesniej przy jej sygnowaniu, ze konwencje zamierzaja stosowac wybiórczo, nie do wszystkich. W tej kwestii, jesli chodzi o niemiecka deklaracje interpretacyjna, nie ma zadnej niejasnosci.

Natomiast zagadkowa jest intencja autorów deklaracji polskiej. Opracowana przez polskie MSZ, firmowana przez rzad i przyjeta przez sejmowa Komisje Spraw Zagranicznych, poza zaznaczeniem, ze konwencja obejmuje mniejszosci posiadajace polskie obywatelstwo, nie precyzuje tych mniejszosci i nie wytycza zadnych innych ram.

A na czym polega wyzszosc deklaracji austriackiej nad rozwiazaniem szykowanym w Polsce?

- Po pierwsze - ustala ona scisle, jakich grup spolecznych konwencja dotyczy, nastepnie - ustanawia jednoznacznie tryb wykonania konwencji poprzez ustawy, po trzecie - ta deklaracja zostala umieszczona, inaczej niz czyni to polski rzad, w samej ustawie ratyfikacyjnej. Po ratyfikacji tresc deklaracji stala sie juz nie do ruszenia.

Deklaracja polskiego MSZ jest natomiast osobnym dokumentem, który bedzie przekazany depozytariuszowi konwencji wraz z dokumentem ratyfikacyjnym, co stwarza pewien luz.

Ponadto tresc samej deklaracji polskiej odbiega od tego, czego mozna oczekiwac. Stwierdzono w niej, ze poniewaz konwencja nie zawiera definicji mniejszosci narodowej, to pojecie to bedzie rozumiane zgodnie z art. 35 Konstytucji. Artykul 35 jednak równiez nie zawiera tej definicji.

Tak wiec o ile Niemcy wymienili konkretnie mniejszosci, do których odnosic sie bedzie konwencja, Austriacy okreslili je jako "zadomowione grupy obywateli austriackich o innym niz niemiecki jezyku macierzystym", to my tworzymy regulacje czysto enigmatyczna, która niczego nie wyjasnia.

Ten brak definicji w naszej deklaracji nie jest jednak przypadkowy. Ma on niestety ukryty sens z antypolska reperkusja. Stwarza pretekst do nacisku na Sejm, aby pilnie uchwalil ustawe o ochronie mniejszosci narodowych w RP, która jest w istocie duplikatem konwencji i zawiera wlasnie definicje mniejszosci narodowych. Ta ustawa, posiadajaca juz atrybut wykonawczy, a nie wylacznie zalecenia jak konwencja, nie ma precedensu w zadnym z krajów sasiednich. Nie ma ogólnokrajowej ustawy o ochronie mniejszosci narodowych w Niemczech, ani w Czechach czy Slowacji. Litwa ma taka "ustawe" jeszcze z okresu sowieckiego z kosmetycznymi zmianami, ustawa ukrainska absolutnie nie dorównuje zakresem ochrony naszemu projektowi ustawy. Jedynie Austria rzetelnie ustalila wykonanie konwencji poprzez ustawy (nota bene w liczbie mnogiej, a nie przez jedna ustawe). Najbardziej oburza fakt, ze nasz rzad przez enigmatyczna deklaracje interpretacyjna, lansowana przez MSZ, prowadzi do tego, aby utracic powolanie sie w tej deklaracji na wykonanie konwencji w trybie jej art. 18, co pozwoliloby na zabezpieczenie spolecznosciom polskim w krajach osciennych praw wg konwencji.

A zatem realizujemy te czesc konwencji, która obliguje do nadania mniejszosciom w naszym kraju maksymalnie szerokich praw, a jednoczesnie rezygnujemy z korzystania z art. 18, który pozwala na zapewnienie równoleglej ochrony Polakom za granica?

- Wszystko na to wskazuje. Mam przed soba art. 18 konwencji ramowej. Mówi on o zawieraniu przez strony tam, gdzie to konieczne, dwustronnych i wielostronnych porozumien z innymi panstwami w celu zapewnienia ochrony osobom nalezacym do mniejszosci. Panstwa oscienne - sygnatariusze konwencji, na zadanie mniejszosci polskiej moga zawierac z Polska analogiczne umowy ochronne. To ustala konwencja, nic wiecej ani mniej! Nie ma watpliwosci co do koniecznosci zawierania takich porozumien. Polska od 10 lat zapewnia swoim mniejszosciom prawie wszystko, co ustala konwencja, a dotad nie doczekala sie, aby nasi sasiedzi robili to samo w odniesieniu do dyskryminowanej mniejszosci polskiej.

Czy to oznacza, ze wskazanie na koniecznosc zawierania umów dwustronnych powinno sie znalezc w deklaracji interpretacyjnej?

- To jest warunek sine qua non, jesli konwencja ma sluzyc ochronie wszystkich mniejszosci, takze mniejszosci polskiej. Mamy suwerenne prawo zaznaczyc w deklaracji, analogicznie jak uczynily to Niemcy przez swoje zastrzezenie ograniczajace, ze konwencje stosujemy do mniejszosci tych krajów, które ratyfikowaly konwencje, poniewaz mniejszosc polska w tych krajach moze domagac sie od nich na podstawie konwencji zawarcia umów dwustronnych regulujacych ich prawa.

Wyglada jednak na to, ze ratyfikujemy konwencje wraz z osobna deklaracja rzadowa, która tych elementów nie zawiera.

- Jezeli przejdzie rzadowa deklaracja interpretacyjna, w której nie jest napisane, do kogo konwencja sie odnosi, wtedy wszystko zostanie scedowane na jedna ustawe - o ochronie mniejszosci, która jest aktem prawa wewnetrznego i na jej podstawie beda chronione tylko mniejszosci w Polsce, bez skutecznej delegacji do art. 18 konwencji.

Projekt wspomnianej ustawy przewiduje powstanie ogólnokrajowej rady mniejszosci, która bedzie oceniala dzialania rzadu i ustalala zasady dotacji na rzecz mniejszosci, opiniowala pewne akty prawne, inicjowala rózne posuniecia. Mozna spodziewac sie odwolan do Strasburga, skarg do UE, jednym slowem - wykorzystywania kazdego pretekstu do wlóczenia Polski po trybunalach miedzynarodowych i wyciagania pieniedzy z budzetu. Artykul 18 konwencji nie bedzie mial w ogóle zastosowania. Powstanie ustawa, która umozliwi organowi mniejszosci dyktowanie panstwu, co powinno robic dla wszystkich mniejszosci w Polsce. Wyeliminuje to, wbrew konkretnym artykulom konwencji, nasz wplyw na zapewnienie praw polskiej mniejszosci poza granicami.

Moze rzad zamierza dzialac w tej sprawie poprzez Rade Europy?

- Nie ma sily, która bylaby zdolna post factum - po jednostronnym przyznaniu najszerszych praw mniejszosciom w Polsce sklonic kraje oscienne do tego samego. Po prostu dlatego, ze to jest kosztowne. W zapisach z posiedzen parlamentarnych Austrii czy Niemiec widnieja pytania o koszty przedsiewziecia: stac nas na to czy nie? Nie stac, to i nic nie damy! Konwencja na takie podejscie pozwala, ale ustawa - nie. A zatem przyjmujac konwencje z obecna deklaracja, pozbawiamy sie wplywu na jej faktyczne wykonanie przez inne panstwa i w odniesieniu do mniejszosci polskiej. Czy to jest zrobione celowo, zeby mniejszosci w Polsce mogly zadac wszystkiego, stawiajac Polske pod miedzynarodowym pregierzem? Kto przygotowuje te zapadnie w postaci tak enigmatycznej deklaracji interpretacyjnej?

Na czele planowanej w ustawie rady mniejszosci stana najprawdopodobniej Niemcy jako grupa najbardziej prezna. Prosze zwrócic uwage, jak pos. Heinrich Kroll (daw. Król) z mniejszosci niemieckiej nalegal w Sejmie na natychmiastowa ratyfikacje konwencji przy trzech czytaniach na jednym posiedzeniu, bez zadnych deklaracji. Najpierw Polska piec lat zwlekala z ratyfikacja, aby nagle ja przyjac bez zastanowienia, za jednym zamachem! W zwiazku z tym natychmiast przygotowalismy pierwowzór projektu, w którym ustalono, dlaczego i do kogo konwencja sie odnosi i w jakim trybie bedzie wykonana. Projekt przedstawil Izbie pos. Antoni Macierewicz. Jest on strukturalnie kopia deklaracji, jaka wydali Niemcy, z trybem wykonania w ujeciu austriackim. Konwencja objete bylyby konkretnie wymienione mniejszosci z krajów, które ratyfikowaly ten dokument. Z tego powodu w deklaracji nie zostali umieszczeni Litwini i Bialorusini. Powolano sie jednak na art. 30 konwencji, który umozliwia jej rozszerzenie w razie zmiany okolicznosci. Ponadto deklaracja podaje, per analogiam do deklaracji austriackiej, tryb wykonania umowy, w tym wypadku art. 18 konwencji.

Jednak kierowanie sie zachodnimi wzorcami jakos nie przekonalo Komisji Spraw Zagranicznych, która projekt odrzucila.

Ale w konwencji zaznaczono, ze ochrona mniejszosci jest elementem ochrony praw czlowieka i nie mozna jej uzalezniac od wzajemnosci.

- Nie potrzebujemy powolywac sie na wzajemnosc, choc zaden z jej artykulów nie neguje wzajemnosci. W chwili, gdy pelna ochrona praw wszystkich mniejszosci staje sie faktem, wtedy automatycznie spelnia sie warunek wzajemnosci. Skoro w konwencji nie ma definicji mniejszosci, to pozwala nam to na suwerenna decyzje, kogo nia obejmiemy, tak jak zrobili to Niemcy. Mozemy ja tez stopniowo rozszerzac w drodze umów dwustronnych. Wszystko w swietle konwencji jest w porzadku, taka interpretacja wynika z ducha tego dokumentu.

A zatem srodowisko, które pan reprezentuje, stoi na stanowisku, ze deklaracja, jaka zaproponowal pos. Macierewicz, jest ta wlasciwa przy ratyfikacji konwencji. Tymczasem Komisja Spraw Zagranicznych ja odrzucila. Przeciwko niej wypowiedzieli sie poslowie mniejszosci, SLD, UW i AWS wraz z Marianem Krzaklewskim...

- Wersja rzadowa deklaracji, nie zawierajaca definicji mniejszosci i odsylajaca do Konstytucji, która tez tej definicji nie zawiera, jest pozbawiona sensu. Federacja Organizacji Kresowych uczynila wszystko, by dotrzec do tych, którym powinien lezec na sercu los Polaków w krajach osciennych. Wkrótce zbierze sie Sejm i pewnie "przyklepie" ratyfikacje w formie niezgodnej z polskim interesem. W obronie tego interesu wystapily juz najwieksze organizacje polonijne - Kongres Polonii Amerykanskiej, Europejska Rada Wspólnot Polonijnych z Londynu, Kongres Polonii Niemieckiej, Kongres Polonii Szwedzkiej, udzielajac poparcia deklaracji zaproponowanej przez posla Macierewicza.

Wielu poslów w ogóle nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, malo tego - nie znajduja czasu, by dowiedziec sie, o co chodzi.

Pozostaje juz tylko jedno - zapoznac opinie publiczna z nazwiskami tych, którzy odrzuca apel Polonii Swiata. Niechaj wyborcy nalezycie ocenia ten brak solidarnosci z naszymi Rodakami za granica. Niektórzy parlamentarzysci lubia mówic o Polakach rozrzuconych z dala od macierzy: "Jezeli my o nich zapomnimy, to ty Boze zapomnij o nas". Jakaz jest ich obluda!

Dziekuje.

Rozmawiala Malgorzata Goss