w maju 2002

Wystąpienie zamieszczono na łamach ukazującego się w Toronto „Związkowca"

 

Od redakcji:

Ambasada RP w Ottawie przekazała nam tekst wystąpienia Ministra Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej Pana Włodzimierza Cimoszewicza poświęcony współpracy ze środowiskami polonijnymi. Ważny to tekst. Dlatego drukujemy go bez jakichkolwiek skrótów. Polecamy.

Polonia jest nam bliska

 

Wszyscy rozumiemy, jak ważne dla całego polskiego społeczeństwa jest pomaganie Polakom mieszkającym poza granicami kraju. Niesienie pomocy naszym rodakom w ich codziennym życiu, w chęci kultywowania tradycji kulturalnej i językowej, w dążeniu do tego, aby nowe pokolenia kontynuowały emocjonalny związek ze starą ojczyzną jest oczywistym dla nas działaniem. Natomiast nie wszyscy zdajemy sobie sprawę ze zmian zachodzących w Polonii. Nie dla wszystkich jest oczywiste, że nowe pokolenia są inne od swoich rodziców, czy swoich dziadków. Ta dosyć banalna prawda w codziennym życiu nie jest czasami dostrzegana. Za granicą działa wiele tradycyjnych, szacownych i wielce zasłużonych organizacji, ale jest też rzeczą charakterystyczną, że - zwłaszcza w wysoko rozwiniętych państwach zachodnich - młodzi Polacy nie garną się do nich. Tworzą za to organizacje w ramach własnych grup profesjonalnych - studentów, inżynierów, lekarzy, ekspertów od finansów etc. Mam wrażenie, że my do tej pory nie nauczyliśmy się współpracy w szerszym wymiarze z tymi mniej zorganizowanymi środowiskami. Oczywiście w ostatnich latach uświadomiliśmy sobie z całą jasnością, jak różne są potrzeby naszych rodaków mieszkających chociażby w Stanach Zjednoczonych, czy w Kazachstanie i dlatego wiemy, że konieczne jest opracowanie rządowego programu regulującego kwestie współpracy Polonii i Polaków za granicą.

Nie tak dawno swą działalność rozpoczął - pod moim kierownictwem - międzyresortowy zespół, który ma się zajmować omawianymi sprawami. Jest to nowe rozwiązanie. Do tej pory rząd nie miał takiego mechanizmu współdziałania wielu resortów i ministrów, który by pozwalał jak najlepiej, jak najaktywniej zajmować się sprawami naszych rodaków za granicą i współpracy z nimi. Celem pracy Zespołu jest opracowanie programu współpracy z Polakami rozsianymi po całym świecie. Chcielibyśmy w ciągu najbliższych kilku nie więcej niż dwóch, trzech miesięcy - taki program przygotować. Zależy nam bardzo, aby Polacy mieszkający za granicą osobiście uczestniczyli w jego opracowywaniu. Dlatego polskie placówki dyplomatyczne otrzymały polecenie przygotowania własnych propozycji w ścisłej konsultacji z środowiskami polonijnymi.

Jestem głęboko przekonany, że praca nad programem pozwoli nam wszystkim w rządzie, ale pewnie także w parlamencie i może w całym państwie zrozumieć lepiej, że te wielkie potrzeby Polaków za granicą powinny znaleźć swoje odzwierciedlenie w rozmiarze środków finansowych, jakie kraj na współpracę z tymi środowiskami przeznacza. Warto może skorzystać z okazji, aby przypomnieć, że niedługo - bo 30 kwietnia - odbędzie się w Senacie debata polonijna. Nie tylko senatorowie, ale także Prezydent i przedstawiciele rządu będą przedstawiali swoje koncepcje i propozycje w tym zakresie. W mojej opinii, z jednej strony trzeba kontynuować działania, które do tej pory realizowano - myślę tutaj o różnych kierunkach naszej współpracy z Polakami za granicą, ale trzeba podjąć również nowe wyzwania. Bardzo istotne jest nawiązywanie kontaktów ze środowiskami, z którymi do tej pory kontaktu nie było. Niedawno Przewodniczący Komitetu Badań Naukowych przekazał mi opracowanie o charakterze leksykonu, zawierające informacje o Polakach - uczonych, którzy są aktywni za granicą. To jest opracowanie kilkuset stronicowe. Znajduje się w nim kilka tysięcy nazwisk i okazuje się, że do tej pory, może poza wyspecjalizowanymi instytucjami polskimi jak powiedzmy Akademią Nauk, czy uczelniami, nasze państwo nie utrzymywało bardziej aktywnej współpracy z tymi środowiskami. Warto to zmienić. Musimy znaleźć drogę do młodych Polaków mieszkających za granicą, niezależnie od kraju, w którym przyszło im żyć.

Niespełna dwa lata temu w Stanach Zjednoczonych przeprowadzono spis powszechny. Potwierdził on, że w kraju tym żyje prawie 10 milionów ludzi przyznających się do polskich korzeni. Chciałbym nas samych zapytać, z iloma polskimi Amerykanami ojczyzna utrzymuje kontakt? Trzeba wyciągnąć z tego wnioski. Trzeba nasze kontakty budować na innych zasadach. Jest bardzo wiele kwestii, które otworzyliśmy w postaci pytań. Na przykład: czy dotychczasowe zasady systemów stypendialnych przeznaczonych dla naszych rodaków mieszkających za granicą są najlepsze? Okazuje się, że wielu z nich po studiach odbytych w Polsce nie chce wracać do krajów, z których przyjechali. To jest oczywiście ich naturalne prawo, ale z punktu widzenia pomagania środowisku polskiemu, może to budzić pewne wątpliwości. Trzeba sobie odpowiedzieć na szereg innych tego typu pytań.

Wstępujemy do Unii Europejskiej. To jest dla naszego kraju bardzo ważne. Z jednej strony wielu Polaków mieszkających w krajach Unii mogłoby nam pomóc, zarówno w swoich krajach, jak i tutaj w Polsce, wyjaśniając Polakom mieszkającym w Polsce, jakie są ich osobiste doświadczenia z życia w kraju, który należy do Unii Europejskiej. Ale z drugiej strony warto sobie uświadomić, że może dojść do takiej sytuacji, w której obywatele państw Unii Europejskiej nie będący Polakami na skutek tego, że my staniemy się członkiem tej struktury uzyskają, podobnie jak my w ich krajach, rozmaite przywileje. Podczas gdy Polacy będący obywatelami innych krajów - Stanów Zjednoczonych, Rosji, Australii - oczywiście takich przywilejów mieć nie będą. Takim obszarem jest chociażby uznawanie dyplomów uczelni. Trzeba już dzisiaj zastanowić się, jak uniknąć tego typu paradoksalnych sytuacji. Bardzo możliwe, że przy podobnych nakładach sił i środków możemy pomóc większej liczbie ludzi, ułatwiając im studiowanie w krajach, w których mieszkają, a w Polsce oferując im pobyty na stażach, na praktykach związanych z dokształceniem, ze zdobyciem większej wiedzy zawodowej. Takie rozwiązania mogłyby realnie pomóc konkretnej osobie, ale jednocześnie stwarzać największą szansę na wzmocnienie całego środowiska polskiego za granicą.

Zmiany powinny objąć również politykę finansową. Po pierwsze powinniśmy lepiej wykorzystywać środki, jakie w państwie przeznaczamy na sprawy współpracy z Polonią. Dzisiaj te środki są rozproszone między różne instytucje państwa. Jak wiadomo bardzo istotną rolę odgrywa w finansowaniu tej współpracy Senat ze swoim budżetem. Obawiam się, że mam podstawy do powiedzenia, że nie jest to system najefektywniejszego wykorzystywania tych środków. Drugą kwestią jest wielkość sum przeznaczanych dzisiaj na sprawy Polaków za granicą. Z jednej strony, jeśli uwzględnić sytuację naszego budżetu, są to dość duże pieniądze. Z drugiej jednak strony mam świadomość, że często podejmujemy w państwie wiele decyzji np. o wsparciu jakiegoś przedsiębiorstwa, czy jakiejś grupy zawodowej na kwoty znakomicie większe niż te, które przeznaczamy na współpracę z milionami Polaków za granicą. Warto zweryfikować nasze postępowanie także w tym zakresie.

Kolejnym trudnym problemem jest repatriacja. Z jednej strony nasi rodacy mają prawo do repatriacji, a my w Polsce mamy co najmniej moralny obowiązek dopomagania im w tym. W wielu przypadkach to historyczne, często dramatyczne wydarzenia sprawiły, a nie osobisty wybór, że nasi rodacy mieszkają tam, gdzie mieszkają. Z drugiej jednak strony istnieje problem możliwości finansowych naszego państwa. Zwłaszcza obecnie, gdy mamy świadomość, jaka jest sytuacja na rynku pracy, jest konieczność udzielenia bardzo konkretnej odpowiedzi na zrozumiałe pytanie: jeżeli w Polsce ponad 1,5 miliona rodzin nadal nie ma własnego mieszkania, to co państwo chce zrobić, aby mniej więcej jednakowo traktować wszystkich Polaków? Warto się zastanowić, jak pomóc samorządom terytorialnym, które gotowe są uczestniczyć w programie repatriacji. Istnieje dzisiaj pewien system kompensowania ich nakładów z budżetu państwa. Wiem jednak, że jest on tak skonstruowany, że środki, jeśli pójdą do samorządów, to z ogromnym opóźnieniem. A dodatkowo, że nie rozwiążą one wszystkich kłopotów, które występują. Dlatego też i tę kwestię musimy przemyśleć i szukać nowych rozwiązań.

Włodzimierz CIMOSZEWICZ
Minister Spraw Zagranicznych RP